Miało być o rekolekcjach, o psach przewodnikach i tym, czy tysiąc razy powtarzany banał przestaje być banałem. Ale chyba nie będzie.
Wiadomość na ekai.pl:
zamordowano polskiego misjonarza
Wydawać by się mogło, że czarni franciszkanie nie mają szczęścia. Najpierw Słudzy Boży oo. Michał i Zbigniew, dziś o. Mirosław. Tylko wydawać, bo oni wszyscy są już szczęśliwi. Nie zaparli się Chrystusa, więc i On się ich nie wyprze.
Z jednej strony takie newsy ściągają na ziemię. Bo, po pierwsze, głoszenie Chrystusa to nie tylko opowiadanie wszystkim, że Bóg jest miłością (choć to niewątpliwie prawda). Bo, po drugie, co będzie, gdy zażądają i mojego życia?
Z drugiej strony... W męczeństwie w niecodzienny sposób objawia się miłość Boga. Choćby w tym, że umocnił. Choćby w tym, że pozwolił - tak jak On sam - umrzeć za to, że Bóg kocha. To dodaje wiary.
Omnes sancti martyres, orate pro nobis!
...nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu...
wtorek, 7 grudnia 2010
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Ten Obcy?
II dzień rekolekcji adwentowych w DA. Głosi o. Paweł Krupa OP.
Kadosz, kadosz, kadosz Adonai Elohim Sabaoth...
Zazwyczaj tłumaczone: Święty, święty, święty Pan, Bóg Zastępów. Mówił o. Paweł, że podstawowe znaczenie tego kadosz to 'inny'. Zupełnie inny niż człowiek.
W poniedziałki spotykam się z filozofią. Dziś było dużo o św. Tomaszu i jeszcze więcej o Arystotelesie. I całkiem sporo o Pascalu i Leibnizu. Wątek, który się przewijał wciąż, to relacja człowieka do stworzenia i Stwórcy. Kim jest Bóg?
Nie potrafisz tego sobie wyobrazić. Jest Inny. Wszystko wypełnia...
I co ciekawe - najpierw diecezjalny mówił o rzekomej wrogości franciszkanów i dominikanów w XIII wieku. Z koniem się kopać nie będę, moje ekumeniczne dążenia w tej materii chyba trzeba od innej strony zacząć. A potem wspominany wyżej dominikanin wspomniał o Ojcu Franciszku. Niby sięgnął trochę głębiej, do Miłość nie jest kochana, ale zaraz jakby się usprawiedliwił, że od odkrycia - w mistycyzmie - tej prawdy można oszaleć.
Tak, miłość Boga jest zupełnie inna, niż ja mogę to pojąć. I pojawia się tam, gdzie po naszemu nie ma na nią miejsca...
Kadosz, kadosz, kadosz Adonai Elohim Sabaoth...
Zazwyczaj tłumaczone: Święty, święty, święty Pan, Bóg Zastępów. Mówił o. Paweł, że podstawowe znaczenie tego kadosz to 'inny'. Zupełnie inny niż człowiek.
W poniedziałki spotykam się z filozofią. Dziś było dużo o św. Tomaszu i jeszcze więcej o Arystotelesie. I całkiem sporo o Pascalu i Leibnizu. Wątek, który się przewijał wciąż, to relacja człowieka do stworzenia i Stwórcy. Kim jest Bóg?
Nie potrafisz tego sobie wyobrazić. Jest Inny. Wszystko wypełnia...
I co ciekawe - najpierw diecezjalny mówił o rzekomej wrogości franciszkanów i dominikanów w XIII wieku. Z koniem się kopać nie będę, moje ekumeniczne dążenia w tej materii chyba trzeba od innej strony zacząć. A potem wspominany wyżej dominikanin wspomniał o Ojcu Franciszku. Niby sięgnął trochę głębiej, do Miłość nie jest kochana, ale zaraz jakby się usprawiedliwił, że od odkrycia - w mistycyzmie - tej prawdy można oszaleć.
Tak, miłość Boga jest zupełnie inna, niż ja mogę to pojąć. I pojawia się tam, gdzie po naszemu nie ma na nią miejsca...
niedziela, 5 grudnia 2010
II niedziela Adwentu (A)
Izajasz.
Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą z modlitwą, i sławne będzie miejsce jego spoczynku. Korzeń Jessego czyli Chrystus. W ostatnim czasie postawiono Mu pomnik w Świebodzinie, ja codziennie mijam Jego figurę wracając z uczelni... Ale czy ludy przychodzą do Niego z modlitwą? Czy kościoły - miejsca, w których można spotkać Go żywego są znane (sławne)? Nie trzeba najmniejszej analizy rzeczywistości, żeby zobaczyć, jak wiele nas dzieli od realizacji wizji Izajasza. Ciekawe, że wszyscy bierzmowani mają już w sobie Ducha - i to identycznego z tym z początku fragmentu... Więc chyba czas brać się do roboty...
Psalm 72
sugeruje, że takie rzeczy mogą dziać się już teraz. Trzeba otworzyć się na działanie Boga. I to niekoniecznie z wielką pompą i wśród tłumów - Pan przychodzi także (a może: przede wszystkim) do tych, którzy wzywają Go w samotności i uniżeniu.
List do Rzymian.
Cierpliwość, pociecha... Tak często oczekujemy jej od kogoś. Tak często jest przykro, gdy jej braknie. I znów - żeby je mieć, muszę szukać w Chrystusie. I w Piśmie. Słowie wciąż wypowiadanym przez Ojca.
Mateusza.
Wiejadło i omłot. Dwa urządzenia z kosmosu, ponoć używane przez każdego szanującego się rolnika. Zwłaszcza w czasach ks. Wujka.
Łatwo jest dorzucić do Biblii słowa, które ją zaciemnią. Łatwo znaleźć wymówkę - nie rozumiem, więc nie wierzę. Księża nie mają własnej rodziny, więc co mogą wiedzieć o chęci posiadania dziecka - nie mają głosu w sprawie in vitro.* Trudniej zwrócić uwagę, na dalszą, jakby przyciemnioną przez wiejadło i omłot część zdania: pszenica wejdzie do spichrza, ale chwasty spali się w ogniu.
* autentyczny argument na jednej ze stron pro-in vitro. Ciekawi mnie użycie słowa "posiadać", bo w j. polskim odnosi się ono do przedmiotów i jakoś to wyczuwamy. Raczej nie słyszałam, żeby ktoś posiadał męża, ale z tym słowem odnośnie do dziecka spotykam się już któryś raz
Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą z modlitwą, i sławne będzie miejsce jego spoczynku. Korzeń Jessego czyli Chrystus. W ostatnim czasie postawiono Mu pomnik w Świebodzinie, ja codziennie mijam Jego figurę wracając z uczelni... Ale czy ludy przychodzą do Niego z modlitwą? Czy kościoły - miejsca, w których można spotkać Go żywego są znane (sławne)? Nie trzeba najmniejszej analizy rzeczywistości, żeby zobaczyć, jak wiele nas dzieli od realizacji wizji Izajasza. Ciekawe, że wszyscy bierzmowani mają już w sobie Ducha - i to identycznego z tym z początku fragmentu... Więc chyba czas brać się do roboty...
Psalm 72
sugeruje, że takie rzeczy mogą dziać się już teraz. Trzeba otworzyć się na działanie Boga. I to niekoniecznie z wielką pompą i wśród tłumów - Pan przychodzi także (a może: przede wszystkim) do tych, którzy wzywają Go w samotności i uniżeniu.
List do Rzymian.
Cierpliwość, pociecha... Tak często oczekujemy jej od kogoś. Tak często jest przykro, gdy jej braknie. I znów - żeby je mieć, muszę szukać w Chrystusie. I w Piśmie. Słowie wciąż wypowiadanym przez Ojca.
Mateusza.
Wiejadło i omłot. Dwa urządzenia z kosmosu, ponoć używane przez każdego szanującego się rolnika. Zwłaszcza w czasach ks. Wujka.
Łatwo jest dorzucić do Biblii słowa, które ją zaciemnią. Łatwo znaleźć wymówkę - nie rozumiem, więc nie wierzę. Księża nie mają własnej rodziny, więc co mogą wiedzieć o chęci posiadania dziecka - nie mają głosu w sprawie in vitro.* Trudniej zwrócić uwagę, na dalszą, jakby przyciemnioną przez wiejadło i omłot część zdania: pszenica wejdzie do spichrza, ale chwasty spali się w ogniu.
* autentyczny argument na jednej ze stron pro-in vitro. Ciekawi mnie użycie słowa "posiadać", bo w j. polskim odnosi się ono do przedmiotów i jakoś to wyczuwamy. Raczej nie słyszałam, żeby ktoś posiadał męża, ale z tym słowem odnośnie do dziecka spotykam się już któryś raz
sobota, 4 grudnia 2010
mimochodem, sam-o-chodem?
Czyż może ślepy prowadzić ślepego? Gdzie leży granica pomiędzy wskazywaniem Boga a kreowaniem siebie? Pewna ważna dla mnie osoba powtarza często zasłyszane gdzieś słowa, że niektórzy bardziej niż Boga kochają swoją miłość do Niego. Jak dać świadectwo miłości jednocześnie nie sprowadzając do wszystko mi się udaje albo więcej się modlę? A takie słowa jako świadectwo dziś słyszałam...
W trakcie jednej, wspólnej modlitwy moją uwagę zwróciły dwie osoby. Jedna sprawiała wrażenie zasłuchanej w siebie, jakby w jej modlitwie do Ducha w ogóle Ducha nie było. Druga niechcący dała mi przepiękne świadectwo i - jednym gestem - rekolekcje z całego życia.
Czytasz mnie, więc Ci dziękuję!
W trakcie jednej, wspólnej modlitwy moją uwagę zwróciły dwie osoby. Jedna sprawiała wrażenie zasłuchanej w siebie, jakby w jej modlitwie do Ducha w ogóle Ducha nie było. Druga niechcący dała mi przepiękne świadectwo i - jednym gestem - rekolekcje z całego życia.
Czytasz mnie, więc Ci dziękuję!
piątek, 3 grudnia 2010
pozytywnie
Dowiedziałam się dziś - wprawdzie nie wprost, ale jednak, że żyję w inkubatorze, że nie wiem, jak wygląda Kościół, że skończy się czas studiów i znajdę się w zupełnie innej rzeczywistości...
Jakoś tak mi się udaje, że trafiam na dobrych księży. Jasne, są i tacy, co sutannę dla kobiety zrzucili, co minęli się z powołaniem. Większość jednak to tacy kapłani, jakich w Kościele szukam. Ojcowie - choć bezdzietni. Pasterze - choć owieczki mają specyficzne. Świadomi swojego wyboru. Otwarci, ale umiejący zachować dystans. Poświęceni Chrystusowi bez reszty.
Oby takich jak najwięcej!
Jakoś tak mi się udaje, że trafiam na dobrych księży. Jasne, są i tacy, co sutannę dla kobiety zrzucili, co minęli się z powołaniem. Większość jednak to tacy kapłani, jakich w Kościele szukam. Ojcowie - choć bezdzietni. Pasterze - choć owieczki mają specyficzne. Świadomi swojego wyboru. Otwarci, ale umiejący zachować dystans. Poświęceni Chrystusowi bez reszty.
Oby takich jak najwięcej!
czwartek, 2 grudnia 2010
przebudzenie zmysłów
Pierwszy jest dotyk. Bo nie ma już ciepłej kołderki, ale są miliony mroźnych igiełek. Na szczęście zaraz poczuje trochę cieplejszą, choć jeszcze niewygrzaną ławkę.
Kolejny budzi się słuch, na dźwięk łacińskiego hymnu.
Potem węch - wnoszą kadzidło.
Powoli... wzrok - tak, przynieśli już światło.
I smak. Choć on się nie obudzi w tym życiu...
A intuicja? Podpowiada, że właśnie roraty są sercem Adwentu.
Kolejny budzi się słuch, na dźwięk łacińskiego hymnu.
Potem węch - wnoszą kadzidło.
Powoli... wzrok - tak, przynieśli już światło.
I smak. Choć on się nie obudzi w tym życiu...
A intuicja? Podpowiada, że właśnie roraty są sercem Adwentu.
środa, 1 grudnia 2010
"Heroda - głupca, co śpiewać nie umiał: Alleluja."
Zarzuca się katolikom uczynienie z Maryi bożka, "czwartej osoby Trójcy", idola... Od dwóch lat w trakcie Adwentu uczestniczę w śpiewie Akatystu ku czci Bogarodzicy. To takie wywodzący się z Tradycji Wschodu odpowiednik naszych Godzinek. Nie wiem, czy głębszy teologicznie i poetycko, bo tych ostatnich bardzo nie doceniamy. Na pewno mniej znany. A szkoda, bo wiele tłumaczy:
Wielbiąc pieśniami Twego Syna chwalimy hymnem wszyscy też i Ciebie, jako Świątynię duchową, Bogarodzico. Ten, który mieszkał w Twoim łonie trzymając w dłoni wszystkie rzeczy, Pan nasz, uświęcił Cię i uczcił i nauczył nas wołać do Ciebie (...)
Godność, wielkość Maryi istnieje tylko z powodu Jej "TAK", zgody na bycie żywą monstrancją; źródłem kultu jest - sformułowany jako pierwszy z 4 "maryjnych" dogmatów - fakt bycia Matką Boga.
i moje ulubione ostatnio:
Witaj, Ty, co ogarniasz Nieogarnionego,
(...)
Witaj, nowino sprzeciw budząca niewiernych,
Witaj, chwało nieobalona wierzących.
(...)
Witaj, Oblubienico Dziewicza!
Wielbiąc pieśniami Twego Syna chwalimy hymnem wszyscy też i Ciebie, jako Świątynię duchową, Bogarodzico. Ten, który mieszkał w Twoim łonie trzymając w dłoni wszystkie rzeczy, Pan nasz, uświęcił Cię i uczcił i nauczył nas wołać do Ciebie (...)
Godność, wielkość Maryi istnieje tylko z powodu Jej "TAK", zgody na bycie żywą monstrancją; źródłem kultu jest - sformułowany jako pierwszy z 4 "maryjnych" dogmatów - fakt bycia Matką Boga.
i moje ulubione ostatnio:
Witaj, Ty, co ogarniasz Nieogarnionego,
(...)
Witaj, nowino sprzeciw budząca niewiernych,
Witaj, chwało nieobalona wierzących.
(...)
Witaj, Oblubienico Dziewicza!
Subskrybuj:
Posty (Atom)