Czy może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu?
Zapomnieć. Odmówić istnienia. W głowie się nie mieści - nosić kogoś 9 miesięcy w brzuchu, a potem temu zaprzeczać. Wyobrażasz to sobie? Zobacz, Bóg jest ponad tą niewyobrażalną sytuacją. Nawet jeśli myślisz, że nic nie znaczysz, że zapomina. Nie zapomni, nie może.
W każdym czasie Jemu ufaj, narodzie.
Dzieje się dużo zła dookoła. Czasem aż strach się bać. Kiedy jednak wiem już, że On o mnie nie zapomniał, to wystarczy ufność. Z każdego zła może urodzić się dobro, wystarczy tylko dać mu szansę.
Niech ludzie uważają nas za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych.
Czasami zapominamy, że Pismo Święte nie jest pisane tylko do księży czy zakonnic. Korynt to było trochę takie "Las Vegas I wieku". Słuchacze tego listu to (między innymi) byłe prostytutki i złodzieje. Szafarze tajemnic Bożych. A największą tajemnicą Boga jest jego Miłość. Czy wystarczająco jestem jej szafarzem?
Dosyć ma dzień swojej biedy.
Wróć do ufności. Sprawy materialne nie są najważniejsze, jakoś to będzie. Skup się na tym, żeby nauczyć się kochać, reszta przyjdzie sama. Pracę wykonuj z miłością, bo każdą się da. Do ludzi podchodź z miłością, choć to może być trudne. A reszta przyjdzie sama. I spokój materialny, i to, co niematerialne, a do życia niezbędne.
...nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowo o Słowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowo o Słowie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 marca 2014
poniedziałek, 17 września 2012
bez oręża zdobyłeś dla Boga świat...
Zakon franciszkański dziś świętuje - wspomina dzień, w którym Ojciec Franciszek otrzymał stygmaty. I co z tego wynikło?
Czy na moją codzienność, na wiarę wpływa fakt, że Franciszek jest pierwszym nowożytnym "nosicielem" fizycznych znaków Męki Chrystusa? Obawiam się, że sam fakt - w minimalnym stopniu.
Więc na co mi te Franciszkowe stygmaty?
W mszalnym psalmie przewidzianym na święto refren brzmi: Jestem przybity z Chrystusem do krzyża. Nie św. Paweł, autor tych słów, nie Franciszek, nie św. Pio czy ktokolwiek inny. Śpiewając refren wierzę w to, że to ja jestem przybita do krzyża. Razem z Chrystusem, bo przecież inaczej nie byłoby sensu.
I wtedy wszystko nabiera sensu. I pierwsze czytanie, z Listu do Galatów (Ga 6, 14-18), o tym, że świat jest ukrzyżowany dla mnie. Bo z perspektywy Krzyża, jak mi się wydaje, wszystko widać zupełnie inaczej. Dostrzega się tylko to, co naprawdę ważne. Nowe stworzenie, bo Śmierć Jezusa była totalnym przewrotem, zupełnym odwróceniem porządku. Wszystko jest nowe, wszystko może mieć czyste konto, oczyszczone we Krwi Chrystusa.
I Łukaszowa Ewangelia, z jednej strony echo wczorajszej (Kto chce zachować swoje życie...), z drugiej - rozwinięcie, bo po co zdobywać świat, skoro straci się duszę? Może i Krzyż jest zgorszeniem, może to wstyd pomodlić się przed jedzeniem w restauracji czy przechodząc obok kościoła. Tylko po co wtedy się spinać i starać, o dobre życie, skoro zapominamy o Najważniejszym?
I jeszcze wspomnienie o sekwencji na dzień św. Franciszka, z której urywek jest tytułem tego posta - jedyny cel, dla którego warto zdobywać świat, to zdobywanie go dla Boga. Bez oręża, bez wojen, bez wyścigu szczurów i biegu po trupach do celu - za to z szaleństwem miłości. Miłości nielękającej się Krzyża, który zwycięża ziemskie potęgi.
Prawie osiemset lat upłynęło od dnia, w którym Jezus w postaci Serafina obdarzył Franciszka śladami gwoździ znaczących Jego Mękę. Kawał historii? Być może. Na pewno kawał życia. Tu i teraz.
(wszystkie teksty dzisiejszej liturgii mszy świętej dostępne np. na brewiarz.pl)
Czy na moją codzienność, na wiarę wpływa fakt, że Franciszek jest pierwszym nowożytnym "nosicielem" fizycznych znaków Męki Chrystusa? Obawiam się, że sam fakt - w minimalnym stopniu.
Więc na co mi te Franciszkowe stygmaty?
W mszalnym psalmie przewidzianym na święto refren brzmi: Jestem przybity z Chrystusem do krzyża. Nie św. Paweł, autor tych słów, nie Franciszek, nie św. Pio czy ktokolwiek inny. Śpiewając refren wierzę w to, że to ja jestem przybita do krzyża. Razem z Chrystusem, bo przecież inaczej nie byłoby sensu.
I wtedy wszystko nabiera sensu. I pierwsze czytanie, z Listu do Galatów (Ga 6, 14-18), o tym, że świat jest ukrzyżowany dla mnie. Bo z perspektywy Krzyża, jak mi się wydaje, wszystko widać zupełnie inaczej. Dostrzega się tylko to, co naprawdę ważne. Nowe stworzenie, bo Śmierć Jezusa była totalnym przewrotem, zupełnym odwróceniem porządku. Wszystko jest nowe, wszystko może mieć czyste konto, oczyszczone we Krwi Chrystusa.
I Łukaszowa Ewangelia, z jednej strony echo wczorajszej (Kto chce zachować swoje życie...), z drugiej - rozwinięcie, bo po co zdobywać świat, skoro straci się duszę? Może i Krzyż jest zgorszeniem, może to wstyd pomodlić się przed jedzeniem w restauracji czy przechodząc obok kościoła. Tylko po co wtedy się spinać i starać, o dobre życie, skoro zapominamy o Najważniejszym?
I jeszcze wspomnienie o sekwencji na dzień św. Franciszka, z której urywek jest tytułem tego posta - jedyny cel, dla którego warto zdobywać świat, to zdobywanie go dla Boga. Bez oręża, bez wojen, bez wyścigu szczurów i biegu po trupach do celu - za to z szaleństwem miłości. Miłości nielękającej się Krzyża, który zwycięża ziemskie potęgi.
Prawie osiemset lat upłynęło od dnia, w którym Jezus w postaci Serafina obdarzył Franciszka śladami gwoździ znaczących Jego Mękę. Kawał historii? Być może. Na pewno kawał życia. Tu i teraz.
(wszystkie teksty dzisiejszej liturgii mszy świętej dostępne np. na brewiarz.pl)
wtorek, 21 sierpnia 2012
ksenofobia
Hejterzy na demotywatorach awanturują się, że z Bogiem nie da się rozmawiać, bo On nie ma jak odpowiedzieć. Zrozumienie, że tu niekoniecznie chodzi o głos w głowie (bo temu się rzeczywiście powinien przyjrzeć lekarz), a o takie czy inne układy rzeczywistości lub po prostu Biblię wymaga pewnego wysiłku i dobrej woli. Albo po prostu kopnięcia przez Słowo butem w głowę.
Jeden z moich ulubionych ostatnio kaznodziejów tłumaczył, że "prawdziwość" proroka sprawdzano w Izraelu między innymi przez to, że mówił rzeczy trudne, i że to samo dotyczy prawdziwości Pisma Świętego. Moglibyśmy załagodzić sobie wymowę Ewangelii i żyć w słodkim, różowym świecie. Pytanie, czy zapadając w wieczny odpoczynek nie obudzilibyśmy się z ręką w nocniku.
Dzisiejsze czytanie z Ezechiela nie jest plasterkiem na bolące rany. Władca Tyru, a w nim być może ja i ty, poustawiał sobie wszystko tak pięknie, że postawił się na równi z Bogiem. To stara śpiewka, znana ludziom już od czasów Adama i Ewy z rodziną. A skoro znana, to lubiana, bo przyzwyczailiśmy się do tego. Budujemy sobie nasze małe światy tak pięknie i perfekcyjnie, że Boga nam już nie brakuje. Do czasu.
Bo, co tu dużo mówić - ludźmi jesteśmy, a nie Bogiem. Przychodzi ten nieszczęsny "cudzoziemiec, najsroższy spośród narodów". Przychodzi słabość, upadek, grzech. I wtedy już wiem, że Bogiem to ja nie jestem.
Do czasu, chciałoby się rzec. Do czasu aż przyjdzie "Ten, Który jest, Który był i Który przychodzi". Który ma moc zabrać to, co słabe i roztrzaskać to w proch. I poprowadzić dalej, choćby droga była przeraźliwie trudna.
Jeden z moich ulubionych ostatnio kaznodziejów tłumaczył, że "prawdziwość" proroka sprawdzano w Izraelu między innymi przez to, że mówił rzeczy trudne, i że to samo dotyczy prawdziwości Pisma Świętego. Moglibyśmy załagodzić sobie wymowę Ewangelii i żyć w słodkim, różowym świecie. Pytanie, czy zapadając w wieczny odpoczynek nie obudzilibyśmy się z ręką w nocniku.
Dzisiejsze czytanie z Ezechiela nie jest plasterkiem na bolące rany. Władca Tyru, a w nim być może ja i ty, poustawiał sobie wszystko tak pięknie, że postawił się na równi z Bogiem. To stara śpiewka, znana ludziom już od czasów Adama i Ewy z rodziną. A skoro znana, to lubiana, bo przyzwyczailiśmy się do tego. Budujemy sobie nasze małe światy tak pięknie i perfekcyjnie, że Boga nam już nie brakuje. Do czasu.
Bo, co tu dużo mówić - ludźmi jesteśmy, a nie Bogiem. Przychodzi ten nieszczęsny "cudzoziemiec, najsroższy spośród narodów". Przychodzi słabość, upadek, grzech. I wtedy już wiem, że Bogiem to ja nie jestem.
Do czasu, chciałoby się rzec. Do czasu aż przyjdzie "Ten, Który jest, Który był i Który przychodzi". Który ma moc zabrać to, co słabe i roztrzaskać to w proch. I poprowadzić dalej, choćby droga była przeraźliwie trudna.
czwartek, 5 lipca 2012
najpierw
Ponoć dobrych nowin możemy bać się tak samo jak złych. Pokazały to dzisiejsze czytania - najpierw wygnali proroka, bo ostrzegał o konsekwencjach, potem wściekli się na Jezusa, bo odpuścił grzechy i przyniósł miłosierdzie*.
A ze strachem przed dobrymi nowinami jest trochę tak, jak z blokadą w wierze w miłosierdzie, w Boże działanie, w cuda. W cuda, które się dzieją. Codziennie i obok nas.
Czasem wystarczy powiedzieć "a rób co chcesz, ja nie mam siły na nic".
A czasami trzeba najpierw samego siebie przekonać, żeby On robił, co chce.
* zainspirowane dzisiejszym kazaniem
A ze strachem przed dobrymi nowinami jest trochę tak, jak z blokadą w wierze w miłosierdzie, w Boże działanie, w cuda. W cuda, które się dzieją. Codziennie i obok nas.
Czasem wystarczy powiedzieć "a rób co chcesz, ja nie mam siły na nic".
A czasami trzeba najpierw samego siebie przekonać, żeby On robił, co chce.
* zainspirowane dzisiejszym kazaniem
niedziela, 10 czerwca 2012
X niedziela zwykła (B)
Rodzaju
wprowadzam nieprzyjaźń
Stawiamy wszystko na głowie. Zaczyna się od nieposłuszeństwa, od pychy. A potem, kiedy ma nas ochronić nieprzyjaźń potomstwa węża i potomstwa niewiasty, ten plan też misternie rozsypujemy. Z jednego grzechu wchodzimy w kolejne. Następne nieposłuszeństwo? Całe szczęście, że wynik ostatecznego rozrachunku już jest znany - i jest pomyślny.
Psalm 130
jeśli zachowasz pamięć
To jest chyba jedna z największych tajemnic sakramentu pojednania, może nawet w ogóle Odkupienia. Że Bóg może (i chce!) nam to wszystko zapomnieć. Że nie miażdży nas surową sprawiedliwością, ale bombarduje miłosierdziem. Odkupuje nas ze wszystkiego, z dokładnie wszystkich słabości i grzechów.
List do Koryntian
wpatrujemy się w to, co niewidzialne
Chcę szczęścia. Swojego, ludzi dla mnie ważnych, wszystkich innych jakoś też. Wielkim skokiem w myśleniu jest zrozumieć, że to ziemskie nie jest najważniejsze, jest po prostu skończone. I że, jak Paweł tłumaczy Koryntianom, mieszkańcom Las Vegas pierwszego wieku, lepiej cierpieć przed śmiercią niż po. Wraca myśl o ostatecznym rozrachunku, tym razem jako zadanie. Trudne, ale wykonalne.
Marka
koniec z nim
To, co jest najgorsze, to niezgoda. Stare przysłowie o budowaniu i rujnowaniu zawsze działa. I o ile to dobrze, gdy wewnętrznie skłócone jest królestwo szatana, tak gorzej, jeżeli skłócone są te nasze "księstewka". Rodziny, wspólnoty, wreszcie na różnych poziomach Kościół. Nawet największego mocarza można w ten sposób związać. A rozwiązać może tylko Najświętszy Duch.
wprowadzam nieprzyjaźń
Stawiamy wszystko na głowie. Zaczyna się od nieposłuszeństwa, od pychy. A potem, kiedy ma nas ochronić nieprzyjaźń potomstwa węża i potomstwa niewiasty, ten plan też misternie rozsypujemy. Z jednego grzechu wchodzimy w kolejne. Następne nieposłuszeństwo? Całe szczęście, że wynik ostatecznego rozrachunku już jest znany - i jest pomyślny.
Psalm 130
jeśli zachowasz pamięć
To jest chyba jedna z największych tajemnic sakramentu pojednania, może nawet w ogóle Odkupienia. Że Bóg może (i chce!) nam to wszystko zapomnieć. Że nie miażdży nas surową sprawiedliwością, ale bombarduje miłosierdziem. Odkupuje nas ze wszystkiego, z dokładnie wszystkich słabości i grzechów.
List do Koryntian
wpatrujemy się w to, co niewidzialne
Chcę szczęścia. Swojego, ludzi dla mnie ważnych, wszystkich innych jakoś też. Wielkim skokiem w myśleniu jest zrozumieć, że to ziemskie nie jest najważniejsze, jest po prostu skończone. I że, jak Paweł tłumaczy Koryntianom, mieszkańcom Las Vegas pierwszego wieku, lepiej cierpieć przed śmiercią niż po. Wraca myśl o ostatecznym rozrachunku, tym razem jako zadanie. Trudne, ale wykonalne.
Marka
koniec z nim
To, co jest najgorsze, to niezgoda. Stare przysłowie o budowaniu i rujnowaniu zawsze działa. I o ile to dobrze, gdy wewnętrznie skłócone jest królestwo szatana, tak gorzej, jeżeli skłócone są te nasze "księstewka". Rodziny, wspólnoty, wreszcie na różnych poziomach Kościół. Nawet największego mocarza można w ten sposób związać. A rozwiązać może tylko Najświętszy Duch.
niedziela, 3 czerwca 2012
Niedziela Trójcy Przenajświętszej (B)
Powtórzonego Prawa
wybrać przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny
Szukamy znaków. Najczęściej tam, gdzie chcemy, żeby były, niekoniecznie tam, gdzie one są. A już odczytywanie doświadczeń jako znaku wybrania idzie bardzo trudno, chyba że jest usprawiedliwieniem narzekania. Lud Izraela wcale nie miał łatwo, tak jak i ja nie mam. A wystarczy tylko Jego w tym wszystkim dostrzec. "Tylko".
Psalm 33
według nadziei, którą pokładamy w Tobie
Zawsze się zastanawiam, czy chodzi o jakąś proporcjonalność łaski do nadziei. I z jednej strony mamy prawdę o wolności człowieka i jego wyboru, z drugiej fakt, że Boża logika jest ponad logiką ludzką i jeżeli On zechce dać łaskę, to ją da. A człowiek? Czeka, żeby Pan ocalił jego życie od śmierci.
List do Rzymian
nie otrzymaliście ducha niewoli
A może właśnie to zły chce mi wmówić? Że przykazania zniewalają, że wielkość Boga doprowadza do strachu, że tylko odrzucenie całej tej rzeczywistości da mi wolność? A przecież przyszedł już Duch, w którym mogę zawołać "Abba, Tatusiu"... Nikt nie jest tak wolny jak mądrze kochany syn.
Mateusza
Ja jestem z wami
Koniec. Koniec Dobrej Nowiny, koniec mateuszowej Ewangelii. Taki koniec to tylko dobry początek, takie słowo może tylko umocnić, przygotować na wszystko, na całą dalszą drogę. Cokolwiek będzie się działo, On jest z nami. Nie "będzie". JEST.
wybrać przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny
Szukamy znaków. Najczęściej tam, gdzie chcemy, żeby były, niekoniecznie tam, gdzie one są. A już odczytywanie doświadczeń jako znaku wybrania idzie bardzo trudno, chyba że jest usprawiedliwieniem narzekania. Lud Izraela wcale nie miał łatwo, tak jak i ja nie mam. A wystarczy tylko Jego w tym wszystkim dostrzec. "Tylko".
Psalm 33
według nadziei, którą pokładamy w Tobie
Zawsze się zastanawiam, czy chodzi o jakąś proporcjonalność łaski do nadziei. I z jednej strony mamy prawdę o wolności człowieka i jego wyboru, z drugiej fakt, że Boża logika jest ponad logiką ludzką i jeżeli On zechce dać łaskę, to ją da. A człowiek? Czeka, żeby Pan ocalił jego życie od śmierci.
List do Rzymian
nie otrzymaliście ducha niewoli
A może właśnie to zły chce mi wmówić? Że przykazania zniewalają, że wielkość Boga doprowadza do strachu, że tylko odrzucenie całej tej rzeczywistości da mi wolność? A przecież przyszedł już Duch, w którym mogę zawołać "Abba, Tatusiu"... Nikt nie jest tak wolny jak mądrze kochany syn.
Mateusza
Ja jestem z wami
Koniec. Koniec Dobrej Nowiny, koniec mateuszowej Ewangelii. Taki koniec to tylko dobry początek, takie słowo może tylko umocnić, przygotować na wszystko, na całą dalszą drogę. Cokolwiek będzie się działo, On jest z nami. Nie "będzie". JEST.
niedziela, 27 maja 2012
Zesłanie Ducha Świętego (wersja 2)
(bo pierwsza wersja była rok temu, tutaj)
Dzieje Apostolskie
ze wszystkich narodów pod słońcem
Zawsze mnie zastanawia to, że samych tych wymienionych krajów jest więcej niż 11, czyli niektórzy apostołowie musieli mówić w kilku językach równocześnie. Niezależnie od tego, we wszystkich głosili wielkie dzieła Boże. A ja? Do czego wykorzystuję swój język? Co robię, kiedy przychodzi Duch? Wielkie dzieła Boże aż się proszą, żeby je wysławiać. Żeby je wreszcie zauważyć i docenić.
Psalm 104
niech się raduje z dzieł swoich
Gdzieś w liturgii pojawia się tekst, że nasze hymny niczego Bogu nie dodają. On nie potrzebuje naszego uwielbienia, żeby być nieograniczenie wspaniały. A jednak cieszy się, kiedy swoim życiem go chwalimy, kiedy może na nas łaskawie spojrzeć i ucieszyć się, że tak cudownie nas stworzył
List do Koryntian
sprawca wszystkiego we wszystkich
I "Bóg jest wszędzie" to nie tylko panteistycze hasło albo słaba wymówka (nie)wierzących-niepraktykujących. Nigdy nie wiem, jaka historia stoi za czyimś działaniem, choćby wydawało się najgorsze. Nigdy nie wiem, jakie skutki przyniesie to, co robię czy mówię, albo jak potoczą się pozornie błahe sprawy. Można by zwariować, gdyby nie myśl, że jest Ktoś, kto to ogarnia. Wszystko we wszystkich.
Sekwencja
Consolator óptime, Dulcis hospes animae
Bo ten przekład jakiś słaby jest, co roku mnie to bardziej uderza. O ile piękniej od naszego "Najmilszy z gości" brzmi "najlepszy Pocieszycielu". A hospes to przecież nie jest żadna bezosobowa radość, tylko z jednej strony tej naszej duszy przyjaciel, gość, z drugiej gospodarz, a z trzeciej (jeśli odczytać animae jako gen.), - może lekko rozpaczliwie - ktoś obcy...
Jana
pokazał im ręce i bok
Pokazał ręce ze śladami gwoździ, pokazał bok ze śladem włóczni. Pokazał, że śmierć została pokonana i nie ma już władzy. Nic dziwnego, że uczniowie się uradowali. Czy dzisiaj mamy trudniej? W kawałku Chleba nie widać śladów Męki. Może dlatego szczelnie zamykamy drzwi, z obawy już nie przed Żydami, ale przed tym pokojem, który może nas postawić na zupełnie nowych torach.
Dzieje Apostolskie
ze wszystkich narodów pod słońcem
Zawsze mnie zastanawia to, że samych tych wymienionych krajów jest więcej niż 11, czyli niektórzy apostołowie musieli mówić w kilku językach równocześnie. Niezależnie od tego, we wszystkich głosili wielkie dzieła Boże. A ja? Do czego wykorzystuję swój język? Co robię, kiedy przychodzi Duch? Wielkie dzieła Boże aż się proszą, żeby je wysławiać. Żeby je wreszcie zauważyć i docenić.
Psalm 104
niech się raduje z dzieł swoich
Gdzieś w liturgii pojawia się tekst, że nasze hymny niczego Bogu nie dodają. On nie potrzebuje naszego uwielbienia, żeby być nieograniczenie wspaniały. A jednak cieszy się, kiedy swoim życiem go chwalimy, kiedy może na nas łaskawie spojrzeć i ucieszyć się, że tak cudownie nas stworzył
List do Koryntian
sprawca wszystkiego we wszystkich
I "Bóg jest wszędzie" to nie tylko panteistycze hasło albo słaba wymówka (nie)wierzących-niepraktykujących. Nigdy nie wiem, jaka historia stoi za czyimś działaniem, choćby wydawało się najgorsze. Nigdy nie wiem, jakie skutki przyniesie to, co robię czy mówię, albo jak potoczą się pozornie błahe sprawy. Można by zwariować, gdyby nie myśl, że jest Ktoś, kto to ogarnia. Wszystko we wszystkich.
Sekwencja
Consolator óptime, Dulcis hospes animae
Bo ten przekład jakiś słaby jest, co roku mnie to bardziej uderza. O ile piękniej od naszego "Najmilszy z gości" brzmi "najlepszy Pocieszycielu". A hospes to przecież nie jest żadna bezosobowa radość, tylko z jednej strony tej naszej duszy przyjaciel, gość, z drugiej gospodarz, a z trzeciej (jeśli odczytać animae jako gen.), - może lekko rozpaczliwie - ktoś obcy...
Jana
pokazał im ręce i bok
Pokazał ręce ze śladami gwoździ, pokazał bok ze śladem włóczni. Pokazał, że śmierć została pokonana i nie ma już władzy. Nic dziwnego, że uczniowie się uradowali. Czy dzisiaj mamy trudniej? W kawałku Chleba nie widać śladów Męki. Może dlatego szczelnie zamykamy drzwi, z obawy już nie przed Żydami, ale przed tym pokojem, który może nas postawić na zupełnie nowych torach.
niedziela, 4 marca 2012
II niedziela Wielkiego Postu (B)
Rodzaju
złóż go w ofierze
To było najgorsze. Abraham miał złożyć ofiarę z Izaaka własnoręcznie. Jeżeli buntuję się, kiedy Bóg mi coś odbiera, jak wielkiej siły i wiary wymaga oddanie czegoś najważniejszego samodzielnie? A z drugiej strony - dopiero taka decyzja, takie działanie jest moje, w pełni zaakceptowane we mnie, w pełni owocne.
Psalm 116
w krainie życia
Może to i naiwne porównanie, ale... my nie wierzymy w krainę wiecznych łowów. Kiedy już będę po drugiej stronie, nie trzeba będzie nikogo i niczego szukać, za niczym nie biec. Będzie Życie.
List do Rzymian
wraz z nim wszystko darować
Łatwo o tym zapomnieć. Że w Chrystusie dostaliśmy od Boga wszystko, tak że już nic więcej nie możemy pojąć. Nie da się nawet wyobrazić tego, czego Bóg nam nie dał... A co ja Mu oddaję?
Marka
co to znaczy powstać z martwych
Czy Jezus zadał im zagadkę? Czy powiedział to po to, żeby się zastanawiali, spędzali czas i tracili siły na próbie rozwikłania, dojścia do sedna? Historia pokazała, że i tak nie zrozumieli. Dlaczego więc trwonimy siły na to, by odgadnąć, jak będzie wyglądać nasza przyszłość? Bożej myśli i tak nie wyśledzimy.
--
edit:
świetne rozważanie ze strony zakonfranciszkanow.pl, mówi o. Mariusz Kozioł OFMConv
złóż go w ofierze
To było najgorsze. Abraham miał złożyć ofiarę z Izaaka własnoręcznie. Jeżeli buntuję się, kiedy Bóg mi coś odbiera, jak wielkiej siły i wiary wymaga oddanie czegoś najważniejszego samodzielnie? A z drugiej strony - dopiero taka decyzja, takie działanie jest moje, w pełni zaakceptowane we mnie, w pełni owocne.
Psalm 116
w krainie życia
Może to i naiwne porównanie, ale... my nie wierzymy w krainę wiecznych łowów. Kiedy już będę po drugiej stronie, nie trzeba będzie nikogo i niczego szukać, za niczym nie biec. Będzie Życie.
List do Rzymian
wraz z nim wszystko darować
Łatwo o tym zapomnieć. Że w Chrystusie dostaliśmy od Boga wszystko, tak że już nic więcej nie możemy pojąć. Nie da się nawet wyobrazić tego, czego Bóg nam nie dał... A co ja Mu oddaję?
Marka
co to znaczy powstać z martwych
Czy Jezus zadał im zagadkę? Czy powiedział to po to, żeby się zastanawiali, spędzali czas i tracili siły na próbie rozwikłania, dojścia do sedna? Historia pokazała, że i tak nie zrozumieli. Dlaczego więc trwonimy siły na to, by odgadnąć, jak będzie wyglądać nasza przyszłość? Bożej myśli i tak nie wyśledzimy.
--
edit:
świetne rozważanie ze strony zakonfranciszkanow.pl, mówi o. Mariusz Kozioł OFMConv
środa, 29 lutego 2012
Skrzydlaty
nie odbieraj mi świętego ducha swego
W grzeszności łatwo się zagubić. To całkiem naturalne, że to, w czym Jezus nie stał się taki jak ja, będzie mnie od Niego oddalać. A im dalej w las, tym więcej drzew i coraz trudniej przypomnieć sobie drogę do domu. W pewnym momencie zaczynam krążyć w kółko, jak Jaś i Małgosia.
Co więcej, zło nie jest bezczynne. Kusi z każdej strony, wydaje się być wszędzie. Kiedy działa zły duch, trudno przełamać, zmienić myślenie i otworzyć się na tego Prawdziwego, Świętego. Zwłaszcza że On nie przynosi sielanki, ale raczej zachętę do zmierzenia się z sobą w najważniejszej perspektywie.
Święty Duch jest zawsze blisko, choćby grzech go przeganiał, rozwiewał. Ducha nie widać, trzeba Mu zaufać i rzucić się w ukryte ramiona jak skrzydła.
W grzeszności łatwo się zagubić. To całkiem naturalne, że to, w czym Jezus nie stał się taki jak ja, będzie mnie od Niego oddalać. A im dalej w las, tym więcej drzew i coraz trudniej przypomnieć sobie drogę do domu. W pewnym momencie zaczynam krążyć w kółko, jak Jaś i Małgosia.
Co więcej, zło nie jest bezczynne. Kusi z każdej strony, wydaje się być wszędzie. Kiedy działa zły duch, trudno przełamać, zmienić myślenie i otworzyć się na tego Prawdziwego, Świętego. Zwłaszcza że On nie przynosi sielanki, ale raczej zachętę do zmierzenia się z sobą w najważniejszej perspektywie.
Święty Duch jest zawsze blisko, choćby grzech go przeganiał, rozwiewał. Ducha nie widać, trzeba Mu zaufać i rzucić się w ukryte ramiona jak skrzydła.
wtorek, 28 lutego 2012
paternoster
Ojcze nasz...
Modlitwa Pańska. Powszednia, jak chleb i powietrze. Odmawiana setki razy, codziennie w liturgii, wchodzi w różaniec, w pacierz. Bliska i pierwsza. 7 próśb, które znam jak swoje, a za każdym razem ukazują coś nowego. Bóg uczy, jak mówić do Boga. Niewyczerpane bogactwo.
Kiedy prośby wreszcie się wypełnią? Kiedy wypełni się Jego wola, kiedy przyjdzie Królestwo? Kiedy Imię będzie otaczane taką czcią, że nic nie zwiedzie na pokuszenie? Kiedy zakosztujemy pełni smaku zbawienia od złego? Winy będą odpuszczone i będziemy pożywiać się Chlebem.
Dzień Jego przyjścia. Bliski, daleki? Modlitwa Pańska zachęca do Bożej niecierpliwości, do nagabywania jak zrzędliwa wdowa.
Modlitwa Pańska. Powszednia, jak chleb i powietrze. Odmawiana setki razy, codziennie w liturgii, wchodzi w różaniec, w pacierz. Bliska i pierwsza. 7 próśb, które znam jak swoje, a za każdym razem ukazują coś nowego. Bóg uczy, jak mówić do Boga. Niewyczerpane bogactwo.
Kiedy prośby wreszcie się wypełnią? Kiedy wypełni się Jego wola, kiedy przyjdzie Królestwo? Kiedy Imię będzie otaczane taką czcią, że nic nie zwiedzie na pokuszenie? Kiedy zakosztujemy pełni smaku zbawienia od złego? Winy będą odpuszczone i będziemy pożywiać się Chlebem.
Dzień Jego przyjścia. Bliski, daleki? Modlitwa Pańska zachęca do Bożej niecierpliwości, do nagabywania jak zrzędliwa wdowa.
poniedziałek, 27 lutego 2012
adrenalina
Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz. (Kpł 19,1)
Wyzwanie życia.
Rozmawialiśmy w duszpasterstwie o adrenalinie, jaką wyzwala sport. Jak wiele ryzykują wspinacze bez zabezpieczeń, snowboarderzy na lawiniskach. Życie według Bożych nakazów, trzymanie się ich po omacku też wyzwala adrenalinę. Ale jakąś taką... zdrową?
Nie zgadnę nigdy, co wydarzy się jutro. Na jedno czekam, innego się obawiam, ale prawda pozostaje zakryta. Czy chodzi tu o niepewność? A może właśnie tę pewność, że prowadzi mnie Ktoś, kto wie, co będzie dobre. Najlepsze. Trudna pewność, nie do wyczytania z podręczników coachingu.
Z drugiej strony mam jeszcze nieustanne "teraz". Setki relacji w które wchodzę i od których uciekam. Wzloty i upadki. Wyzwanie życia świętego wydaje się czasem ponad siły. Jedna Teresa z Kalkuty już żyła.
Dlaczego wciąż mieszka w nas strach przed wyzwoleniem w sobie tej adrenaliny. Jazdy do wielkiego celu rollercoasterem. Stoimy nad morzem ledwo mocząc stopy, zamiast płynąć. Bo to wcale nie jest ponad siły.
Wyzwanie życia.
Rozmawialiśmy w duszpasterstwie o adrenalinie, jaką wyzwala sport. Jak wiele ryzykują wspinacze bez zabezpieczeń, snowboarderzy na lawiniskach. Życie według Bożych nakazów, trzymanie się ich po omacku też wyzwala adrenalinę. Ale jakąś taką... zdrową?
Nie zgadnę nigdy, co wydarzy się jutro. Na jedno czekam, innego się obawiam, ale prawda pozostaje zakryta. Czy chodzi tu o niepewność? A może właśnie tę pewność, że prowadzi mnie Ktoś, kto wie, co będzie dobre. Najlepsze. Trudna pewność, nie do wyczytania z podręczników coachingu.
Z drugiej strony mam jeszcze nieustanne "teraz". Setki relacji w które wchodzę i od których uciekam. Wzloty i upadki. Wyzwanie życia świętego wydaje się czasem ponad siły. Jedna Teresa z Kalkuty już żyła.
Dlaczego wciąż mieszka w nas strach przed wyzwoleniem w sobie tej adrenaliny. Jazdy do wielkiego celu rollercoasterem. Stoimy nad morzem ledwo mocząc stopy, zamiast płynąć. Bo to wcale nie jest ponad siły.
niedziela, 26 lutego 2012
I niedziela Wielkiego Postu (B)
Rodzaju.
Moja znajoma mawiała "bo po nocy przychodzi dzień, po burzy słońce i takie tam". Po każdym deszczu, kiedy tylko zaświeci słońce, wychodzi tęcza. Dziś już wiemy, że krople wody, światło, pryzmat... Cała wielka fizyka. Z duchem też tak bywa. Po największej ulewie, po "awanturze na pół nieba", wychodzi Słońce. Przymierze się przypomina.
Psalm 25
Dziwny ten przekład lekcjonarzowy. W Tysiąclatce jest: Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin, ale o mnie pamiętaj w Twojej łaskawości, ze względu na dobroć Twą, Panie! (Ps 25,7).
W Bożej pamięci jest wszystko. Każde moje świństwo. Jednak miłosierdzie dostrzega dobro, łaskawość patrzy łagodnie. Uczy, wciąż na nowo, prostych dróg.
List Piotra
cierpliwość Boża oczekiwała
Zawsze przy arce przypomina mi się dowcip o tym, ile zaświadczeń i pozwoleń urzędowych musiałby zdobyć Noe, gdyby miał budować arkę dziś. Niezależnie od naszych, mniej lub bardziej istotnych, przeszkód, Bóg czeka. Czeka aż się ogarnę, nawrócę, zbuduję coś, co da mi (w Nim) schronienie. Nie niszczy mnie, a - jak śpiewa Lao Che - topi utopię.
Marka
bliskie jest królestwo Boże
Na ile to slogan, na ile refren pieśni z Popielca, a na ile realne przeczucie. Adwent dawno za nami, ale przecież dzień Jego przyjścia wciąż się zbliża. W Wielkim Poście znów mocniej podkreślony, żeby nie zapomnieć się nawrócić, żeby wiary w Ewangelię nie zgubić w puszczy, zamiast przeżyć na pustyni.
Moja znajoma mawiała "bo po nocy przychodzi dzień, po burzy słońce i takie tam". Po każdym deszczu, kiedy tylko zaświeci słońce, wychodzi tęcza. Dziś już wiemy, że krople wody, światło, pryzmat... Cała wielka fizyka. Z duchem też tak bywa. Po największej ulewie, po "awanturze na pół nieba", wychodzi Słońce. Przymierze się przypomina.
Psalm 25
Dziwny ten przekład lekcjonarzowy. W Tysiąclatce jest: Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin, ale o mnie pamiętaj w Twojej łaskawości, ze względu na dobroć Twą, Panie! (Ps 25,7).
W Bożej pamięci jest wszystko. Każde moje świństwo. Jednak miłosierdzie dostrzega dobro, łaskawość patrzy łagodnie. Uczy, wciąż na nowo, prostych dróg.
List Piotra
cierpliwość Boża oczekiwała
Zawsze przy arce przypomina mi się dowcip o tym, ile zaświadczeń i pozwoleń urzędowych musiałby zdobyć Noe, gdyby miał budować arkę dziś. Niezależnie od naszych, mniej lub bardziej istotnych, przeszkód, Bóg czeka. Czeka aż się ogarnę, nawrócę, zbuduję coś, co da mi (w Nim) schronienie. Nie niszczy mnie, a - jak śpiewa Lao Che - topi utopię.
Marka
bliskie jest królestwo Boże
Na ile to slogan, na ile refren pieśni z Popielca, a na ile realne przeczucie. Adwent dawno za nami, ale przecież dzień Jego przyjścia wciąż się zbliża. W Wielkim Poście znów mocniej podkreślony, żeby nie zapomnieć się nawrócić, żeby wiary w Ewangelię nie zgubić w puszczy, zamiast przeżyć na pustyni.
niedziela, 8 stycznia 2012
Niedziela Chrztu Pańskiego (B)
Dwa czytania i psalm są co roku takie same, dlatego zainteresowanych odsyłam tu: Niedziela Chrztu Pańskiego (A).
A Ewangelia wg Marka.
Jan zapowiada, że to Jezus daje chrzest Ducha. Kiedy Chrystus przychodzi nad Jordan, za wodą spływa na Niego Duch. Nie zatrzymuje Go dla Siebie. Będzie chrzcić - rozdzielać dary, łaski. Bóg jest taki, że dzieli się Sobą wciąż.
A Ewangelia wg Marka.
Jan zapowiada, że to Jezus daje chrzest Ducha. Kiedy Chrystus przychodzi nad Jordan, za wodą spływa na Niego Duch. Nie zatrzymuje Go dla Siebie. Będzie chrzcić - rozdzielać dary, łaski. Bóg jest taki, że dzieli się Sobą wciąż.
niedziela, 18 grudnia 2011
IV niedziela Adwentu (B)
Druga Samuela
czy ty zbudujesz mi dom na mieszkanie? (...) tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom
Zamykanie Boga w ciasnych ramach naszych wizji. Szukanie drogi, która będzie "lepsza" niż Boża. Stawianie siebie w Jego roli. Brak zaufania... To On jest Bogiem, nie ja.
Psalm 89
on będzie wołał do Mnie: "Ty jesteś moim Ojcem"
Wołamy. Codziennie. Wołając, wypełniamy przymierze. Z Jego strony zawsze jest trwałe.
List do Rzymian
teraz jednak ujawnioną
Liczy się "tu i teraz". Bóg ma moc utwierdzić zgodnie z Ewangelią. Działa każdego dnia, nie tylko 2000 lat temu w zakamarkach Galilei. I chwała Mu za to.
Łukasza
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Chyba że w swej wolności wybiorę zło. Postawię Mu granicę. Służebnica Pańska zgadza się na wszystko, a potem wszystko otrzymuje. Czego chcesz, to dostaniesz.
czy ty zbudujesz mi dom na mieszkanie? (...) tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom
Zamykanie Boga w ciasnych ramach naszych wizji. Szukanie drogi, która będzie "lepsza" niż Boża. Stawianie siebie w Jego roli. Brak zaufania... To On jest Bogiem, nie ja.
Psalm 89
on będzie wołał do Mnie: "Ty jesteś moim Ojcem"
Wołamy. Codziennie. Wołając, wypełniamy przymierze. Z Jego strony zawsze jest trwałe.
List do Rzymian
teraz jednak ujawnioną
Liczy się "tu i teraz". Bóg ma moc utwierdzić zgodnie z Ewangelią. Działa każdego dnia, nie tylko 2000 lat temu w zakamarkach Galilei. I chwała Mu za to.
Łukasza
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.
Chyba że w swej wolności wybiorę zło. Postawię Mu granicę. Służebnica Pańska zgadza się na wszystko, a potem wszystko otrzymuje. Czego chcesz, to dostaniesz.
niedziela, 11 grudnia 2011
III niedziela Adwentu (B)
Izajasza
Mówią o chrześcijaństwie, że jest apoteozą cierpienia. Że na nim się zatrzymujemy. Prorok wprawdzie nie odwraca się od opatrywania złamanych serc, ale najważniejsza jest radość płynąca ze zbawienia, ziemia wydaje plony, ogród kwitnie i się rozrasta, Bóg się przez nas radośnie przelewa.
Psalm (z Ewangelii Łukasza)
Już niedługo, 3 dni przed Świętami, będziemy go słyszeć jako fragment Ewangelii. Dziś Dobrą Nowinę wyśpiewujemy wszyscy razem. Wszystkim nam wielkie rzeczy uczynił Wszechmocny, za wszystkimi się ujął. Ewangelia wypełnia się w życiu wszystkich ludzi.
List do Tesaloniczan
w każdym położeniu dziękujcie. Choć czasem chce się wrzeszczeć "Dlaczego Ty mi to robisz?", rozpętywać awanturę na pół nieba. Dziękowanie to ostatnia rzecz, jaka przychodzi do głowy. Częściej oczekujemy przeprosin. Nie jest łatwo uwierzyć, że skoro wierny jest Ten, który was wzywa, to nie opuści, ale chce pokazać coś jeszcze lepszego. Całkowicie uświęcić, dać wszystko dobre.
Jana
jam głos. Cóż może zrobić jeden człowiek przeciwko wielu? Cóż może zrobić sam głos? A jednak Jan Chrzciciel nie wystraszył się wielkiej odpowiedzialności, podjął się ważnej misji. Przyniósł wiele dobrego. Nie mogę się poddać, choć szanse na zauważalne dobro wydają mi się mikroskopijne.
Mówią o chrześcijaństwie, że jest apoteozą cierpienia. Że na nim się zatrzymujemy. Prorok wprawdzie nie odwraca się od opatrywania złamanych serc, ale najważniejsza jest radość płynąca ze zbawienia, ziemia wydaje plony, ogród kwitnie i się rozrasta, Bóg się przez nas radośnie przelewa.
Psalm (z Ewangelii Łukasza)
Już niedługo, 3 dni przed Świętami, będziemy go słyszeć jako fragment Ewangelii. Dziś Dobrą Nowinę wyśpiewujemy wszyscy razem. Wszystkim nam wielkie rzeczy uczynił Wszechmocny, za wszystkimi się ujął. Ewangelia wypełnia się w życiu wszystkich ludzi.
List do Tesaloniczan
w każdym położeniu dziękujcie. Choć czasem chce się wrzeszczeć "Dlaczego Ty mi to robisz?", rozpętywać awanturę na pół nieba. Dziękowanie to ostatnia rzecz, jaka przychodzi do głowy. Częściej oczekujemy przeprosin. Nie jest łatwo uwierzyć, że skoro wierny jest Ten, który was wzywa, to nie opuści, ale chce pokazać coś jeszcze lepszego. Całkowicie uświęcić, dać wszystko dobre.
Jana
jam głos. Cóż może zrobić jeden człowiek przeciwko wielu? Cóż może zrobić sam głos? A jednak Jan Chrzciciel nie wystraszył się wielkiej odpowiedzialności, podjął się ważnej misji. Przyniósł wiele dobrego. Nie mogę się poddać, choć szanse na zauważalne dobro wydają mi się mikroskopijne.
czwartek, 1 grudnia 2011
Królestwo Niebieskie podobne jest do...
Ewangelia o domach na piasku i skale zawsze przypomina mi bajkę o trzech świnkach i wilku, który dmuchał, chuchał... W zasadzie całkiem podobna historia, pewnie można odnaleźć te same sensy. Uciekamy od Biblii, a ona jest tuż obok. Mówi o życiu nieprzerwanie.
niedziela, 27 listopada 2011
I niedziela Adwentu (B)
Izajasza
Z jednym z dwóch moich ulubionych fragmentów z Rorate coeli:
Z jednym z dwóch moich ulubionych fragmentów z Rorate coeli:
Et cecidimus quasi folium universi
Et iniquitates nostrae quasi ventus abstulerunt nos
(i wszyscy opadliśmy jak liście, a nasze grzechy poniosły nas jak wiatr)*
bo jak człowiek odejdzie za daleko, to potem nie chce mu się wracać. Serce staje się nieczułe, a wiatr ponosi nas coraz dalej. Na szczęście jest Ojciec, który nas zamiata.
*przy czym cecidimus i abstulerunt są świetnie rozpisane muzycznie i to podoba mi się najbardziej
Psalm 80
już więcej nie odwrócimy się od Ciebie
żeby to jeszcze szło tak łatwo. Czasem potrzeba aż nowego życia.
List do Koryntian
On będzie umacniał was aż do końca
Dobre słowo na początek Adwentu. Na początek dobrych postanowień, które oby utrzymać do końca, niekoniecznie Adwentu.
Marka
powierzył swoim sługom staranie o wszystko
Łatwo sobie powiedzieć "gdyby Pan Bóg był bliżej, byłbym lepszym człowiekiem". Jezus mówi, że jest w podróży, a każdy ma wyznaczone zadanie. Nie wiadomo, czy nie jest już najbliżej.
niedziela, 30 października 2011
XXXI niedziela zwykła (A)
Malachiasza
Ten fragment nie dotyczy (tylko) kapłanów. Biblia została napisana dla mnie i dla Ciebie. Małe mamy znaczenie, bo nie trzymamy się jego dróg. I tyle. Bez jęczenia.
Psalm 131
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza
Tego samego słowa używa Mateusz cytując Jezusowe: Jeżeli nie staniecie się jak dzieci...
Nie bądź infantylny. Uspokój się w Bogu.
List do Tesaloniczan
nie jako słowo ludzkie
Łatwo nam o tym zapomnieć. Zarówno słuchając, jak i głosząc. Człowiek to tylko mikrofon.
Mateusza
wy wszyscy braćmi jesteście
I wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. Bo "mojego brata mogę bić tylko ja, ale niech tylko ktoś z zewnątrz stanie przeciw niemu..."
Ten fragment nie dotyczy (tylko) kapłanów. Biblia została napisana dla mnie i dla Ciebie. Małe mamy znaczenie, bo nie trzymamy się jego dróg. I tyle. Bez jęczenia.
Psalm 131
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza
Tego samego słowa używa Mateusz cytując Jezusowe: Jeżeli nie staniecie się jak dzieci...
Nie bądź infantylny. Uspokój się w Bogu.
List do Tesaloniczan
nie jako słowo ludzkie
Łatwo nam o tym zapomnieć. Zarówno słuchając, jak i głosząc. Człowiek to tylko mikrofon.
Mateusza
wy wszyscy braćmi jesteście
I wszyscy jesteśmy sobie potrzebni. Bo "mojego brata mogę bić tylko ja, ale niech tylko ktoś z zewnątrz stanie przeciw niemu..."
środa, 26 października 2011
niezastąpiony
Dziś w liturgii wspaniałe zdanie z Listu do Rzymian:
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.
Weszłam do kościoła, kiedy czytano ten tekst. Wystarczający, żeby się zachwycić, nakarmić. Czy św. Paweł był optymistą? Być może. Na pewno wiedział, jak zaufać Bogu do końca.
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru.
Weszłam do kościoła, kiedy czytano ten tekst. Wystarczający, żeby się zachwycić, nakarmić. Czy św. Paweł był optymistą? Być może. Na pewno wiedział, jak zaufać Bogu do końca.
niedziela, 23 października 2011
XXX niedziela zwykła (A)
Wyjścia
wy sami byliście cudzoziemcami
Zapomniał wół, jak cielęciem był. Co by się stało, gdyby całe zło, które nas dotyka, przemieniać na dobro? Aż się wydaje, że to niezgodne z zasadami. Nieludzkie wręcz.
A tak piękne i potrzebne.
Psalm 18
Panie, mocy moja
Sami z siebie nie damy rady. Można iść przez życie, jakby Boga nie było, ale łatwo się zajechać. Czy z Bogiem też można? To zależy, na ile fascynuje mnie On sam, a na ile moje wyobrażenia o Nim. Bo Bóg jest mocą w słabości.
List do Tesaloniczan
oni sami opowiadają o nas
"Chrześcijanie są niemedialni. Nikt nas nie dostrzega. Nikt nie mówi nic dobrego".
Bądźmy wierni - w całości i do końca, a będą sami o nas opowiadać.
Mateusza
na tych dwóch przykazaniach
Czemu tylko dwa, a nie ponad sześćset? Wystarczy. Wystarczy zobaczyć kogoś więcej niż siebie. Ty jesteś ważniejszy niż ja. A pięć, dziesięć, sześćset trzynaście kolejnych same wpisze się do serca.
wy sami byliście cudzoziemcami
Zapomniał wół, jak cielęciem był. Co by się stało, gdyby całe zło, które nas dotyka, przemieniać na dobro? Aż się wydaje, że to niezgodne z zasadami. Nieludzkie wręcz.
A tak piękne i potrzebne.
Psalm 18
Panie, mocy moja
Sami z siebie nie damy rady. Można iść przez życie, jakby Boga nie było, ale łatwo się zajechać. Czy z Bogiem też można? To zależy, na ile fascynuje mnie On sam, a na ile moje wyobrażenia o Nim. Bo Bóg jest mocą w słabości.
List do Tesaloniczan
oni sami opowiadają o nas
"Chrześcijanie są niemedialni. Nikt nas nie dostrzega. Nikt nie mówi nic dobrego".
Bądźmy wierni - w całości i do końca, a będą sami o nas opowiadać.
Mateusza
na tych dwóch przykazaniach
Czemu tylko dwa, a nie ponad sześćset? Wystarczy. Wystarczy zobaczyć kogoś więcej niż siebie. Ty jesteś ważniejszy niż ja. A pięć, dziesięć, sześćset trzynaście kolejnych same wpisze się do serca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)