wtorek, 21 czerwca 2011

jest tyle różnych dróg, uu

Czas podsumowań i nowych początków. Chyba lepszy niż styczniowy, bo lato bardziej sprzyja działalności jakiejkolwiek. Pora też odpowiedzieć sobie na kilka pytań, choć czasem ich zadanie i poszukiwanie odpowiedzi powoduje ból gdzieś w środku. Co jest najważniejsze?
I dlaczego świat nie wygląda tak, jakbym chciała, żeby wyglądał?
Trochę Kant kantuje swoim kategorycznym imperatywem, trochę Ewangelia wspomina o miarach i Tym, który sprawiedliwie odmierzy. A trochę przypomina się doktor sprzed kilku semestrów, który o studentach zachowujących się zupełnie stereotypowo, określając ich kontakt z literaturą, bądź co bądź, wysoką, powiedział: fałszywe perły przed prawdziwe wieprze.

Co ja robię tu?

niedziela, 19 czerwca 2011

Niedziela Najświętszej Trójcy

(tak, blogspot umożliwia oszukiwanie, niedziela minęła już dawno...)

Wyjścia.
Słuchając tego czytania, zatrzymałam się na pierwszym zdaniu. Mojżesz wstał rano i wstąpił na górę. Powołanie Piotra na pierwszego papieża odbyło się tuż po śniadaniu. Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje? Ja raczej widzę, że otrzymywanie czegoś od Boga wymaga od nas wysiłku. Wysiłku woli i dobrego wyboru.

Psalm (z Daniela)
Błogosławione niech będzie Twoje imię... Znak krzyża też mówi o jednym Imieniu, choć Trzech Osobach. Tajemnica Trójcy uderza już od pierwszego z Nią kontaktu, od samego Imienia.

List do Koryntian
Pozdrawiają was wszyscy święci. Dzisiaj uznaliby Pawła za wariata rozmawiającego z duchami. A dla pierwszych chrześcijan święty to ten, kto uwierzył w Chrystusa (niezależnie od sporów o dopuszczalność wielokrotnej spowiedzi). Dlaczego tak bardzo od tego odeszliśmy?

Jana
Chcielibyśmy ostrego sądu. Rozprawienia się z grzesznikami bez miłosierdzia, z wyrachowaniem, bez wysłuchiwania czyichkolwiek racji poza własnymi. Chrystus nas nie potępia, ale zbawia. Pytanie, na ile ja zechcę z tego zbawienia skorzystać.

piątek, 17 czerwca 2011

jak w kieleckiem

Duch Święty wszystkiego was nauczy - mój ulubiony cytat na sesję. A Duch nie tylko uczy, ale też wieje gdzie chce. I przynosi ożywienie, radość, przyjaźń, ale i to, co trudne. Czasem w jednej chwili pomoże zrozumieć coś, co dręczy od dawna, czasem pomoże zauważyć coś, na co nie zwracamy uwagi...

Zesłanie - było kilka dni temu i nie przeminęło. Działa codziennie, trzeba tylko dać się wystawić do Wiatru.

czwartek, 16 czerwca 2011

altissimus

Od kilku dni obserwuję - na przyjaciołach i na sobie samej - jak nieprzewidywalne jest działanie Pana Boga. Z jednej strony w codzienności, a z drugiej - w zadaniach, jakie mniej lub bardziej nagle przed ludźmi wyrastają. Okazuje się, że to wezwanie duc in altum! - wypłyń na głębię! - może być całkiem realnym ostrzeżeniem, że tak naprawdę życie chrześcijanina nie jest przewidywalne. I to jest w nim piękne.

A nawiasem mówiąc: patrzenie, jak ludzie wpisują się w grafik wzajemnej modlitwy uspokaja. Może nawet bardziej niż patrzenie na taflę wody.

wtorek, 14 czerwca 2011

wejdźmy do Jego bram z dziękczynieniem

Z rzeczywistością religijną chyba jest tak, że choćby wiedza docierała do nas non stop, ciągle można by było odkrywać coś nowego. A z sakramentami to już na pewno.
W cyklu "uczestniczyłam (dziś) w udzielaniu sakramentu" pora na bierzmowanie. 18 osób, więc wydawałoby się, że szału nie ma - a jednak, bo można było każdego wyczytać imiennie w formule "niech przystąpią kandydaci...". Plus nietypowe kazanie. Nietypowe, bo wszystkie, które do tej pory słyszałam, opierały się na myśli "świat jest zły, a wy macie być w nim znakiem sprzeciwu". A bp Andrzej skupił się na działaniu sakramentu w ich konkretnym życiu, na tym, czym on w ogóle jest. Bardzo spodobało mi się porównanie bierzmowania do bramy, przez którą można wejść do chrześcijańskiej dojrzałości. Można, nie: trzeba. Nie koniec, ale początek czegoś zupełnie, zupełnie nowego.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Niezapomniane przeżycie, takie prymicje. Niesamowity zwyczaj doprowadzenia prymicjanta z rodzinnego domu do kościoła. W wieńcu, ze śpiewami radosnych pieśni. Pokazać miastu, że jest się z czego cieszyć, bo mamy nowego kapłana, kolejnego gościa, który nie bał się odpowiedzieć na wołanie Miłości (która być może będzie trochę bardziej kochana). I jak tu się nie wzruszyć, kiedy proboszcz wspomina neoprezbitera jako dziewięcioletniego ministranta, kiedy słowa podziękowań są tak proste i tak prawdziwe, kiedy widać jak ręce z Ciałem Pańskim drżą z przejęcia...
I radość, radość płynąca zewsząd.
Bo jak się nie cieszyć, gdy cieszy się Kościół?

niedziela, 12 czerwca 2011

Zesłanie Ducha Świętego

Dzieje Apostolskie
Takie przyjście Bożej Mocy to ja rozumiem! Wicher wieje, szum, ogień, języki... Od razu widać, że jakieś wielkie "COŚ" się dzieje. Po tym pierwszym Zesłaniu, kolejne są raczej mniej spektakularne. To trudniej zrozumieć. Trzeba przyjąć i się dzielić.

Psalm 104
Czy Duch Boży rzeczywiście może odnowić ziemię? Pstryknąć palcami (których nie ma) i zmienić? Coś mi mówi, że przemiana ziemi zaczyna się od ludzi. Dobrze dbać, by miła Mu była pieśń moja.

List do Koryntian
I znów o tych naszych "codziennych Zesłaniach". Bóg w jakiś sposób wyraża się we wszystkim, co czynimy. Jest w nas sprawcą. Prawda czy tylko piękne słowa? Jak łatwo poprzestać na małym dobru, czy braku konkretnego zła?

Sekwencja
Lubię bardzo. Dzisiaj mnie uderzyło "nagnij, co jest harde" (po łacinie flecte quod est rígidum, czyli coś w rodzaju wygnij, co jest sztywne). Bo jak się sztywne wygina, to się prędzej czy później połamie. Duch uzdalnia do wychodzenia ponad schemat.

Jana
Ewangelia z II Niedzieli Wielkanocnej. Aż chce się pomyśleć "przeżyjmy to jeszcze raz". Cała wielkość tego powtarzania, aby wreszcie to "Pokój tobie, który słuchasz tej ewangelii, który żyjesz w swoim mniej lub bardziej poukładanym świecie" usłyszeć.