środa, 13 lipca 2011

wysokie pobudki

Mimo że od kilku tygodni prowadzę inny tryb życia niż w trakcie roku akademickiego, ustawiony na stałe środowy budzik na 8:30 wyłączyłam dopiero dziś. Dopiero po tym, jak o nim zapomniałam i zadzwonił w trakcie komunii. Swoją drogą, niezły moment. Pora się wybić z rytmu porannej mszy i ogarnąć, bo "oto za chwilę przystąpię" do czegoś zupełnie innego, czegoś co powinno mnie obudzić z przyzwyczajeń i zastałego myślenia. Znajomy franciszkanin lubił pokazywać, że Ewangelia stawia wszystko na głowie. Komunia zrywa na nogi.
Nawiasem mówiąc, dobrze że nie zadzwonił mi ten budzik w trakcie psalmu. Raz, że pewnie nagłośniłby go mikrofon, dwa, że to mocno wybijające z rytmu jest (trudno się dziwić). I pewnie nawet wychylający się z konfesjonału proboszcz "odśpiewujący" refren by nie pomógł. Zabawne poczucie - miałam wrażenie, że lud jest do tego stopnia milczący, że nawet meble zaczynają śpiewać.

niedziela, 10 lipca 2011

XV niedziela zwykła (A)

Genialna kolekta. Dzisiejsza jak mało kiedy.
Boże, Ty ukazujesz błądzącym światło Twojej prawdy, aby mogli wrócić na drogę sprawiedliwości, spraw, niech ci, którzy uważają się za chrześcijan, odrzucą wszystko, co się sprzeciwia tej godności, * a zabiegają o to, co jest z nią zgodne.

Izajasza
Deszcz, oprócz wspomnianych wprost korzyści, przynosi również trudności. Bo się moknie, bo ulewy, bo ochłodzenie. Słowo Boże wprawdzie nie niszczy, ale często zaprasza do przewrócenia życia i myślenia do góry nogami. Ale wiadomo, łatwiej się schować pod wiatę.

Psalm 65
Kiedy słuchałam organisty, miałam skojarzenia z podręcznikiem dla pobożnych rolników. I to zdanie, jak motto albo hasło dożynek. Nie sposób wygonić Boga z jakiegokolwiek elementu naszego życia. Można traktować Jego czyny jak oczywistość i sobie Stwórcę czymś przesłonić. Ale On zawsze jest.

List do Rzymian
Nikt nie chce cierpieć z własnej woli. Czym innym jest poświęcenie się dla wartości - w najróżniejszej skali, od ustąpienia miejsca w tramwaju po śmierć za ojczyznę. I choć rzeczywiście "wzdychamy całą istotą", to najważniejsze jest to, co przed nami. Dlatego właśnie chrześcijanin to ktoś radosny.

Mateusza
Jezus naucza w przypowieściach. Dzisiaj też, choć inaczej. Dzisiaj przypowieścią może być dla mnie drugi człowiek. Opowieścią o Bogu, przypomnieniem Słowa... Przypowieścią zrozumianą dopiero po czasie, oby nie za późno...

sobota, 9 lipca 2011

jak papież ;)

Ekai mówi, że Benedykt XVI pojechał na wakacje.
Bo jak się zwolni bieg, to życie wydaje się łatwiejsze. Nawet - a może zwłaszcza - gdy się idzie pobiegać z psem.

środa, 6 lipca 2011

głową w mur


Najgorszym murem, jaki może wystawić człowiek przeciw drugiemu, jest on sam. Bardzo spodobało mi się zasłyszane zdanie: człowiek rodzi się z szerokimi horyzontami, które z biegiem życia się zawężają, aż powstanie punkt widzenia.
Gdzie będzie leżał sens naszych rozmów, kiedy wszyscy ustalimy swoje poglądy i będziemy w nich niewzruszenie trwać? Czy i jak rozmawiać z ludźmi, którzy „swoje wiedzą”, niezależnie od relacji tego swoje do jakiegoś obiektywizmu, do prawdy?

wtorek, 5 lipca 2011

na kłopoty - Augustyn

Ś w i e t n e dziś czytanie w Godzinie Czytań, komentarz Augustyna. Szalenie aktualny dzisiaj, wśród wysypu wspólnot chrześcijańskich z dala od Kościoła.

Nade wszystko zachęcamy was, bracia, do miłości nie tylko względem siebie nawzajem, ale także wobec tych, którzy pozostają na zewnątrz, czy to pogan nie uznających jeszcze Chrystusa, czy to odłączonych od nas, czyli tych, którzy wraz z nami uznają Głowę, ale nie chcą należeć do Ciała. Z bólem myślmy o nich jako o naszych braciach. Chcą czy nie chcą, są naszymi braćmi. Nie byliby naszymi braćmi, gdyby przestali wołać "Ojcze nasz".
Mówił niegdyś Prorok: "Tym, którzy wam mówią: Nie jesteście naszymi braćmi, powiedzcie: Jesteście naszymi braćmi". Zastanówcie się, o kim mógł Prorok tak mówić: czy o poganach? Nie, ponieważ nie nazywamy ich braćmi zgodnie ze sposobem mówienia Kościoła oraz według sposobu wyrażania się Pisma. Więc może o Żydach, którzy nie uwierzyli w Chrystusa?
Czytajcie listy świętego Pawła i przekonajcie się, iż kiedy mówi "bracia" bez żadnego dopowiedzenia, ma na myśli wyłącznie chrześcijan: "Dlaczego więc potępiasz swojego brata albo dlaczego gardzisz swoim bratem". A na innym miejscu: "Dopuszczacie się niesprawiedliwości oraz krzywd, i to wobec braci".
Ci, którzy nam mówią: "Nie jesteście naszymi braćmi", uważają nas za pogan. Dlatego pragną chrzcić nas ponownie w przekonaniu, iż dają nam to, czego nie mamy. W tym właśnie wyraża się ich błąd nieuznawania nas za braci. Dlaczegóż więc powiedział nam Prorok: "Odpowiedzcie im: Jesteście naszymi braćmi", jeśli nie dlatego, że uznajemy w nich to, czego nie powtarzamy. Oni więc nie uznając naszego chrztu nie uważają nas za braci, my natomiast nie powtarzając udzielonego przez nich, ale uznając ich chrzest za swój własny, mówimy: "Jesteście naszymi braćmi".
Jeśli powiedzą wam: "Dlaczego nas szukacie? Czego chcecie od nas?" Odpowiedzmy: "Jesteście naszymi braćmi". Jeśli powiedzą: "Zostawcie nas w spokoju; nie mamy z wami nic wspólnego". Ale my mamy wiele wspólnego: wyznajemy tego samego Chrystusa, powinniśmy zatem być w jednym Ciele, poddani jednej Głowie.
Bracia, zaklinamy was przez ową przeogromną miłość, której mlekiem jesteśmy karmieni, której chlebem jesteśmy umacniani, zaklinamy przez Chrystusa naszego Pana, przez Jego łaskawość (pora już, abyśmy okazali im wielką miłość i obfite miłosierdzie, prosząc Boga, aby dał im kiedyś trzeźwy osąd, aby się opamiętali i przekonali, iż nie mają niczego, co mogliby przeciwstawić prawdzie; pozostała w nich jedynie choroba zawziętości, która tym bardziej osłabia, im bardziej czuje się mocną), módlcie się z gorącą miłością do Boga za słabych, za mądrych według ciała, zmysłowych i cielesnych. Są to nasi bracia. Sprawują te same sakramenty. Jakkolwiek nie z nami, to jednak te same. Odpowiadają jedno "Amen", wprawdzie nie z nami, ale to samo "Amen".

niedziela, 3 lipca 2011

XIV niedziela zwykła (A)

Zachariasza
Czytanie bardzo adwentowe, a do Bożego Narodzenia jeszcze prawie pół roku. Ponad rok temu słuchałam dyskusji o końcu świata w 2012 - dr socjologii powiedział, że jeśli ten nie nastąpi, ludzkość szybko znajdzie sobie inną datę. Kto jednak myśli o końcu tego świata z radością? A przecież tym jest przyjazd Króla na oślątku.

Psalm 145
Łatwo obwiniać Boga o zło, które rzekomo On czyni. Psalmista jednak twierdzi, że Pan jest we wszystkich swoich dziełach święty. Dlatego właśnie my powinniśmy czynić dobro - żeby być jak Bóg.

List do Rzymian
Widziałam dziś w mieście kilka billboardów z napisem (mniej więcej): Fitness to nie sprawa życia. To coś znacznie ważniejszego. Nie wiem, co jest ważniejsze niż życie. Zwłaszcza to, o które fitnessem zadbać się nie da. Może przez to głupie hasło ktoś zastanowi się, co jest dla niego sprawą życia? Może zauważy, że mieszka w nim Duch?

Mateusza
Jeden z moich kolegów przez pewien czas był karmelitą. Często mu wtedy powtarzaliśmy: Niech ci Karmel lekkim będzie. Zawsze mi się to kojarzyło z ostatnim zdaniem dzisiejszej ewangelii: jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. W życiowych trudnościach łatwo pomyśleć o "braniu krzyża". Zauważyć, że jest on słodki i lekki - to już wyższy poziom...

piątek, 1 lipca 2011

sceny z życia smoków

Wracając ze sklepu nocnego po tym, jak obudziła się o 1:30 nad notatkami z jedną tylko myślą: "Zimna. Coca-cola. Z lodówki. TERAZ. Za wszelką cenę", kama uświadomiła sobie boleśnie dwie rzeczy: że studenci - "ludzie do kwadratu"* - w sesji zachowują się jak zwierzęta i że życie jest zupełnie nieplanowalne. Po czym całkiem spokojnie wypiła trzecią kawę, która jest dobra dla zdrowia i wróciła do czytania tekstów, z których nic nie rozumie.

*jeden z naszych profesorów powiedział na jednym z pierwszych wykładów w moim życiu: "Ludzie są z natury leniwi. Student jest człowiekiem do kwadratu, a naszym zadaniem jest państwa spierwiastkować". Studia uczą o życiu mimochodem.