poniedziałek, 27 lutego 2012

adrenalina

Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz. (Kpł 19,1)

Wyzwanie życia.
Rozmawialiśmy w duszpasterstwie o adrenalinie, jaką wyzwala sport. Jak wiele ryzykują wspinacze bez zabezpieczeń, snowboarderzy na lawiniskach. Życie według Bożych nakazów, trzymanie się ich po omacku też wyzwala adrenalinę. Ale jakąś taką... zdrową?

Nie zgadnę nigdy, co wydarzy się jutro. Na jedno czekam, innego się obawiam, ale prawda pozostaje zakryta. Czy chodzi tu o niepewność? A może właśnie tę pewność, że prowadzi mnie Ktoś, kto wie, co będzie dobre. Najlepsze. Trudna pewność, nie do wyczytania z podręczników coachingu.

Z drugiej strony mam jeszcze nieustanne "teraz". Setki relacji w które wchodzę i od których uciekam. Wzloty i upadki. Wyzwanie życia świętego wydaje się czasem ponad siły. Jedna Teresa z Kalkuty już żyła.
Dlaczego wciąż mieszka w nas strach przed wyzwoleniem w sobie tej adrenaliny. Jazdy do wielkiego celu rollercoasterem. Stoimy nad morzem ledwo mocząc stopy, zamiast płynąć. Bo to wcale nie jest ponad siły.

niedziela, 26 lutego 2012

I niedziela Wielkiego Postu (B)

Rodzaju.
Moja znajoma mawiała "bo po nocy przychodzi dzień, po burzy słońce i takie tam". Po każdym deszczu, kiedy tylko zaświeci słońce, wychodzi tęcza. Dziś już wiemy, że krople wody, światło, pryzmat... Cała wielka fizyka. Z duchem też tak bywa. Po największej ulewie, po "awanturze na pół nieba", wychodzi Słońce. Przymierze się przypomina.

Psalm 25
Dziwny ten przekład lekcjonarzowy. W Tysiąclatce jest: Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin, ale o mnie pamiętaj w Twojej łaskawości, ze względu na dobroć Twą, Panie! (Ps 25,7).
W Bożej pamięci jest wszystko. Każde moje świństwo. Jednak miłosierdzie dostrzega dobro, łaskawość patrzy łagodnie. Uczy, wciąż na nowo, prostych dróg.

List Piotra
cierpliwość Boża oczekiwała
Zawsze przy arce przypomina mi się dowcip o tym, ile zaświadczeń i pozwoleń urzędowych musiałby zdobyć Noe, gdyby miał budować arkę dziś. Niezależnie od naszych, mniej lub bardziej istotnych, przeszkód, Bóg czeka. Czeka aż się ogarnę, nawrócę, zbuduję coś, co da mi (w Nim) schronienie. Nie niszczy mnie, a - jak śpiewa Lao Che - topi utopię.

Marka
bliskie jest królestwo Boże
Na ile to slogan, na ile refren pieśni z Popielca, a na ile realne przeczucie. Adwent dawno za nami, ale przecież dzień Jego przyjścia wciąż się zbliża. W Wielkim Poście znów mocniej podkreślony, żeby nie zapomnieć się nawrócić, żeby wiary w Ewangelię nie zgubić w puszczy, zamiast przeżyć na pustyni.

czwartek, 23 lutego 2012

poszło!

W świecie, który wymaga od chrześcijan odnowionego świadectwa miłości Pana i wierności Mu, wszyscy winni czuć potrzebę prześcigania się w miłości, w usługiwaniu  i w dobrych uczynkach (por. Hbr 6, 10).
 (z Orędzia Benedykta XVI na Wielki Post 2012) 

Odnowione świadectwo Bożej miłości... Gdzie je znaleźć?
Szukać, nieustannie szukać, bo przez szukanie ono się staje.

czas wrócić.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

na marginesie

Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. (Łk 17, 20-23)


Mam takie poczucie, że pełno jest w nas chaosu. Śmiejemy się z brukowców, paparazzich, którzy wiadomością dnia nazywają listę monopolowych zakupów jakiejś gwiazdki jednego sezonu, ale...
Sami wciąż biegniemy. Spokój szybko staje się monotonią, a potem zaczyna męczyć. Wciąż szukamy czegoś nowego.
A życie? Chyba potrzebuje jakiejś stałości. Niekoniecznie stabilizacji. Tylko że tu pojawia się problem. Systematyczna praca staje się czymś nie do wypracowania, bo nie widać efektów. JUŻ. Kiedy trzeba chociażby uzupełnić braki. Takie najprostsze, z chrześcijańskiej codzienności, której nie rozumiem, bo nie chcę rozumieć. 
Demon acedii, południowego zmęczenia, dziś często nie przychodzi zachęcając do sjesty. Raczej ubiera maskę słusznego działania, szukania wciąż nowych zajęć, rozpoczynania coraz większych, coraz bardziej spektakularnych akcji. Kiedy potem się pytam, jak realizuję moje chrześcijaństwo w praktyce, okazuje się, że pełno mnie wszędzie. Oprócz serca, w którym mieszka Duch. Ale wspólnota się rozrasta, ludzie są zafascynowani, mówi się o nas na mieście.
Marketing bez podstaw sprzedaje pustkę, bo zamiast Ważnego wciska sam siebie.

niedziela, 8 stycznia 2012

Niedziela Chrztu Pańskiego (B)

Dwa czytania i psalm są co roku takie same, dlatego zainteresowanych odsyłam tu: Niedziela Chrztu Pańskiego (A).
A Ewangelia wg Marka.
Jan zapowiada, że to Jezus daje chrzest Ducha. Kiedy Chrystus przychodzi nad Jordan, za wodą spływa na Niego Duch. Nie zatrzymuje Go dla Siebie. Będzie chrzcić - rozdzielać dary, łaski. Bóg jest taki, że dzieli się Sobą wciąż.

sobota, 7 stycznia 2012

domność

Wrocław, pewnie inne duże miasta też, oplakatowany jest tym:
dla mnie bomba. Plakat-zwycięzca konkursu. Poruszył mnie głęboko.
Bo dom dziecka jest trochę jak świnka morska. Ani świnka, ani morska.
Nie wiem, dlaczego akurat te dzieci. Dlaczego właśnie one muszą cierpieć samotność, opuszczenie, brak miłości. Nie wiem.
Wiem tylko, że po to jesteśmy obdarzeni zdolnością kochania, żeby takich miejsc było jak najmniej, żeby - jeśli muszą być, były jak najbardziej domem. Żeby żadne dziecko nie płakało w rozpaczy osamotnienia.
Bo chodzi o to, żeby siebie dawać. Jak nie można dużo, to mało.

pragnienie

przychodzi w ciszy tu i pyta po cichu
jak usłyszeć ciszę, gdy wszystko wokół krzyczy

(f.)