wtorek, 7 sierpnia 2012

Dzień 6, Kluczbork - Borki Wielkie

Pobudka w nocy i w deszczu. Kawał drogi przed nami, zaczynamy w ciszy. Na trzecim postoju, przy kościele św. Anny, ślub Darii i Kuby. Wielkie wzruszenie. Potem już tylko zmęczenie. Śpimy przy klasztorze Brązowych. Mocna rozmowa w kościele z przypadkowo spotkanym pielgrzymem i św. Franciszek z zaskakująco długimi palcami u nóg. I wreszcie sen.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Dzień 5, Wierzbica - Kluczbork

Najkrótszy odcinek, ale mocno dał się we znaki ze względu na upał od samego rana. Kryzys braku snu jest coraz większy. W Wołczynie tureccy handlarze razem z nami śpiewają Alleluja, a w intencjach do różańca słychać "Matko Najświętsza, lewa wolna". Mieszkańcy wciąż hojnie nas goszczą i coraz intensywniej proszą o modlitwę. Wreszcie Kluczbork, tu msza w kościele i wspólny nocleg wszystkich grup. Zaczyna padać. Oby szybko przestało, bo dziś krótka noc.

Dzień 4, Wilków - Wierzbica Górna

To już ten moment, w którym wstawanie jest coraz trudniejsze. Idziemy szybko do Namysłowa - a tam pułapka - postój w innym miejscu niż dotychczas, daleko za miastem. Długi, męczący odcinek, jak wszystkie dzisiaj. Po kolejnym etapie wieś udekorowana jak w Boże Ciało, pamiętam swój szok sprzed dwóch lat. Dziś, wspólnie z mieszkańcami, przeżyliśmy tam Eucharystię. Ostra walka ze snem na kazaniu, ale nic nie pomaga. Potem pierwsza próba scholi na mszę na Jasnej Górze i obiad od mieszkańców. A droga daleka i w leśnym piachu - wzbudzamy ogromne tumany kurzu. Trochę jakby Pan szedł w słupie dymu. Wreszcie asfalt i Wierzbica, nasz nocleg na końcu wsi. I komary, które zaraz pożrą mnie w całości.

sobota, 4 sierpnia 2012

Dzień 3, Oleśnica - Wilków

Jest moc. Na tej pielgrzymce jest zwyczaj, że tego dnia każda z grup przez chwilę niesie Najświętszy Sakrament. My szliśmy z Panem Jezusem na pierwszym etapie, jeszcze wśród mgieł. To niesamowite poczucie tego, że sam Bóg idzie z nami. Idzie kawałek przede mną, zatrzymujemy się razem. Ma się wrażenie, że to mój krok Go napędza.
Potem msza prymicyjna, wreszcie Kanon Rzymski. I spowiedź. Długa i głęboka. Moc.
Potem mogłam przez chwilę nieść znak początku pielgrzymki, kiedy wiało, działał jak żagiel.
I koniec w Wilkowie, wiosce na skraju archidiecezji. Po męczącym ostatnim etapie mieszkańcy ugościli nas ogórkową jak marzenie i pierogami. Niesamowici. Jeszcze zimny prysznic ze szlaufa i wspólny wieczór w grupie.

piątek, 3 sierpnia 2012

Dzień 2, Trzebnica - Oleśnica

Drugi dzień, pierwsza ulewa z elementami burzy, pierwszy kryzys i myśli o powrocie. Na szczęście przestało padać, motywacja wróciła. W trasie Droga Krzyżowa. Potem już suszenie, a przy drodze dwa zdziwione bociany w gnieździe. Braciszkowie skrzydlaci jednak nie pojmują. Wreszcie Oleśnica, mieszkańcy witają. Jeszcze apel z koncertem na cześć Jana Pawła II. Dopada wymiar pokutny...

czwartek, 2 sierpnia 2012

Dzień 1 Wrocław - Trzebnica

No to poszliśmy. Optycznie (i chyba nie tylko) nas mniej, ale radośnie budziliśmy miasto. Już na obrzeżach pierwsi staczo-machacze, pierwsi dobrodzieje z jabłkami i kompotem. Godzinki - jak to się dzieje, że ten tekst się pamięta? Krótka konferencja o odpuście Porcjunkuli i już pierwszy postój, kawałek dalej niż dotychczas. Szybko minął drugi etap i doszliśmy na polową mszę w lesie. Tradycyjnie sen wygrał z kazaniem. Potem dwa kurzowe marsze wśród pól i pierwsza fascynacja tym, jakie szczęście może dać zwykła woda z plasterkiem cytryny. Pod koniec już się szuka tej asfaltowej drogi do Trzebnicy, którą nogi niosą same. U przewspaniałych boromeuszek prysznic jak zbawienie i kapuśniak jak poezja. Wskok do Jadwigi, kilka spotkań i rozmów, uwielbieniowy apel i lulu - tym razem na podłodze starego klasztoru. Walka się zaczęła.