Zarzuca się katolikom uczynienie z Maryi bożka, "czwartej osoby Trójcy", idola... Od dwóch lat w trakcie Adwentu uczestniczę w śpiewie Akatystu ku czci Bogarodzicy. To takie wywodzący się z Tradycji Wschodu odpowiednik naszych Godzinek. Nie wiem, czy głębszy teologicznie i poetycko, bo tych ostatnich bardzo nie doceniamy. Na pewno mniej znany. A szkoda, bo wiele tłumaczy:
Wielbiąc pieśniami Twego Syna chwalimy hymnem wszyscy też i Ciebie, jako Świątynię duchową, Bogarodzico. Ten, który mieszkał w Twoim łonie trzymając w dłoni wszystkie rzeczy, Pan nasz, uświęcił Cię i uczcił i nauczył nas wołać do Ciebie (...)
Godność, wielkość Maryi istnieje tylko z powodu Jej "TAK", zgody na bycie żywą monstrancją; źródłem kultu jest - sformułowany jako pierwszy z 4 "maryjnych" dogmatów - fakt bycia Matką Boga.
i moje ulubione ostatnio:
Witaj, Ty, co ogarniasz Nieogarnionego,
(...)
Witaj, nowino sprzeciw budząca niewiernych,
Witaj, chwało nieobalona wierzących.
(...)
Witaj, Oblubienico Dziewicza!
...nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu...
środa, 1 grudnia 2010
wtorek, 30 listopada 2010
Boże, wejrzyj...
Z jakichś przedziwnych powodów blog Olgi kojarzy mi się przede wszystkim ze słowami Nieustający zachwt Liturgią Godzin. Ja tzw. Stefana* traktuję mniej entuzjastycznie, ale... Dobrze było móc o nim mówić, kiedy słuchacze byli zainteresowani...
Modlitwa. Sprawa tak osobista, a tak wspólna... Zwłaszcza, kiedy widzisz jak kogoś nagle uderzają dobrze znane mu słowa. Kiedy możesz się zbudować albo umocnić innych.
Kościół oddycha modlitwą.
* wielu kapłanów - ale też osób regularnie modlących się Liturgią Godzin - swoje brewiarze nazywa żoną. Mój brewiarz ma na imię Stefan ;)
Modlitwa. Sprawa tak osobista, a tak wspólna... Zwłaszcza, kiedy widzisz jak kogoś nagle uderzają dobrze znane mu słowa. Kiedy możesz się zbudować albo umocnić innych.
Kościół oddycha modlitwą.
* wielu kapłanów - ale też osób regularnie modlących się Liturgią Godzin - swoje brewiarze nazywa żoną. Mój brewiarz ma na imię Stefan ;)
poniedziałek, 29 listopada 2010
niefioletowy fiolet
Jeden z dwóch przewidzianych na I część Adwentu hymnów nieszpornych zaczyna się tak:
W tym świętym czasie oczekiwania
Równajmy ścieżki naszego życia
By Pan nas zastał przygotowanych
Na swoje przyjście.
Czas oczekiwania jest święty. Nie ma nic o poście, biczowaniu, umartwianiu się, wyrzeczeniach... A jednak pokutuje gdzieś w nas przekonanie o faktycznym braku różnic między Adwentem a Wielkim Postem.
Piszę o tym, bo już od kilku osób słyszałam o postanowieniach adwentowych, zawsze związanych z wyrzeczeniami. A przecież... to nie o to chodzi!
Nie wszyscy pamiętają o tym, że w ciągu tych czterech tygodni to nie nadchodzące Boże Narodzenie powinno być na pierwszym miejscu. Wystarczy rzucić okiem do tekstów liturgicznych - czy to mszalnych, czy brewiarzowych - żeby zorientować się, że mowa przede wszystkim o Przyjściu, na które czekamy, do którego tęsknimy... (Czy na pewno?)
Kiedy walczyłam ze snem w trakcie milczenia po homilii na roratach, pomyślałam, że byłoby fajnie, gdyby paruzja dokonała się TERAZ. Jestem na mszy, trzymam w ręku świecę... może udałoby się smyknąć do nieba, skorzystać z okazji, że powtórne przyjście Chrystusa przyłapało mnie na robieniu czegoś dobrego.
To jest sens Adwentu i podejmowanych w nim postanowień. Robić Dobro. RADOSNY czas przygotowań.
W tym świętym czasie oczekiwania
Równajmy ścieżki naszego życia
By Pan nas zastał przygotowanych
Na swoje przyjście.
Czas oczekiwania jest święty. Nie ma nic o poście, biczowaniu, umartwianiu się, wyrzeczeniach... A jednak pokutuje gdzieś w nas przekonanie o faktycznym braku różnic między Adwentem a Wielkim Postem.
Piszę o tym, bo już od kilku osób słyszałam o postanowieniach adwentowych, zawsze związanych z wyrzeczeniami. A przecież... to nie o to chodzi!
Nie wszyscy pamiętają o tym, że w ciągu tych czterech tygodni to nie nadchodzące Boże Narodzenie powinno być na pierwszym miejscu. Wystarczy rzucić okiem do tekstów liturgicznych - czy to mszalnych, czy brewiarzowych - żeby zorientować się, że mowa przede wszystkim o Przyjściu, na które czekamy, do którego tęsknimy... (Czy na pewno?)
Kiedy walczyłam ze snem w trakcie milczenia po homilii na roratach, pomyślałam, że byłoby fajnie, gdyby paruzja dokonała się TERAZ. Jestem na mszy, trzymam w ręku świecę... może udałoby się smyknąć do nieba, skorzystać z okazji, że powtórne przyjście Chrystusa przyłapało mnie na robieniu czegoś dobrego.
To jest sens Adwentu i podejmowanych w nim postanowień. Robić Dobro. RADOSNY czas przygotowań.
niedziela, 28 listopada 2010
I niedziela Adwentu (A)
Księga Izajasza
będzie naszą przyjaciółką przez większość Adwentu. Dziś zapowiada, że na końcu czasów, w światłości Pana, zapanuje pokój. I to nie taki, o jakim wspomina każda kandydatka na Miss World. Bo taki byłby zwodniczy - jak mawiają stare dobre przysłowia Łaciów - si vis pacem, para bellum*. Gdy pokój będzie od Pana, nikt nie będzie myślał o walce. To inna wersja niż lansowana przez świat wizja zagłady w III wojnie. Mnie ta wersja bardziej cieszy...
Psalm 122.
Jakieś takie deja vu malutkie... No tak, śpiewaliśmy go tydzień temu. W ten sposób podkreślona jest ciągłość - królowania Chrystusa, naszego oczekiwania... Ale to chyba tylko efekt uboczny. Ciekawsze, że Jer-u-szalom - miasto pokoju - tak bardzo tego pokoju potrzebuje. Tam, gdzie stał dom Pana, gdzie Książę Pokoju został przybity do krzyża... Tam zaczyna się prawdziwy Pokój.
List do Rzymian
niekoniecznie dedykowany jest uczestnikom porannych mszy. Co ciekawe, słowa św. Pawła bardziej kojarzą się z powtarzanym setny raz umoralniającym kazaniem prowadzącym do drzemania, niż z duchową pobudką. Szybkie zestawienie: odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła i przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa - wygląda na to, że przez naśladowanie Chrystusa dosięgnie nas światło, które nie pozwoli zasnąć, zaspać na Jego przyjście.
Święty Mateusz
budzi we mnie pewien niepokój - a co jeśli Chrystus przyjdzie za chwilę? Czy jestem na Jego przyjście gotowa? Dziś wspominaliśmy ze znajomymi obraz Chrystusa, który wstawiony był przy wyjściu z krypt. Jasna postać w ciemnościach - naprawdę można było wziąć ją za człowieka. Czy mogę spokojnie mówić "przyjdź królestwo Twoje", będąc spokojna o swoje sumienie i bilans uczynków światłości i ciemności?
Jak pisał Miłosz: innego końca świata nie będzie.
*gdy chcesz pokoju, gotuj się do wojny
będzie naszą przyjaciółką przez większość Adwentu. Dziś zapowiada, że na końcu czasów, w światłości Pana, zapanuje pokój. I to nie taki, o jakim wspomina każda kandydatka na Miss World. Bo taki byłby zwodniczy - jak mawiają stare dobre przysłowia Łaciów - si vis pacem, para bellum*. Gdy pokój będzie od Pana, nikt nie będzie myślał o walce. To inna wersja niż lansowana przez świat wizja zagłady w III wojnie. Mnie ta wersja bardziej cieszy...
Psalm 122.
Jakieś takie deja vu malutkie... No tak, śpiewaliśmy go tydzień temu. W ten sposób podkreślona jest ciągłość - królowania Chrystusa, naszego oczekiwania... Ale to chyba tylko efekt uboczny. Ciekawsze, że Jer-u-szalom - miasto pokoju - tak bardzo tego pokoju potrzebuje. Tam, gdzie stał dom Pana, gdzie Książę Pokoju został przybity do krzyża... Tam zaczyna się prawdziwy Pokój.
List do Rzymian
niekoniecznie dedykowany jest uczestnikom porannych mszy. Co ciekawe, słowa św. Pawła bardziej kojarzą się z powtarzanym setny raz umoralniającym kazaniem prowadzącym do drzemania, niż z duchową pobudką. Szybkie zestawienie: odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła i przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa - wygląda na to, że przez naśladowanie Chrystusa dosięgnie nas światło, które nie pozwoli zasnąć, zaspać na Jego przyjście.
Święty Mateusz
budzi we mnie pewien niepokój - a co jeśli Chrystus przyjdzie za chwilę? Czy jestem na Jego przyjście gotowa? Dziś wspominaliśmy ze znajomymi obraz Chrystusa, który wstawiony był przy wyjściu z krypt. Jasna postać w ciemnościach - naprawdę można było wziąć ją za człowieka. Czy mogę spokojnie mówić "przyjdź królestwo Twoje", będąc spokojna o swoje sumienie i bilans uczynków światłości i ciemności?
Jak pisał Miłosz: innego końca świata nie będzie.
*gdy chcesz pokoju, gotuj się do wojny
sobota, 27 listopada 2010
Szczęśliwego nowego roku...
...liturgicznego :)
Bo u mnie już Adwent.
A jako że ponoć najlepszy czas na składanie życzeń świątecznych to początek adwentu, żeby można było o ich spełnienie zadbać, życzę Ci, Szanowny Blogoczytaczu
dobrze przeżytych Świąt Narodzenia Pańskiego - gdzie najważniejszy jest Solenizant, a nie urodzinowa impreza.
I cobyś nie zmarzł w stópki na Pasterce!
kama
Bo u mnie już Adwent.
A jako że ponoć najlepszy czas na składanie życzeń świątecznych to początek adwentu, żeby można było o ich spełnienie zadbać, życzę Ci, Szanowny Blogoczytaczu
dobrze przeżytych Świąt Narodzenia Pańskiego - gdzie najważniejszy jest Solenizant, a nie urodzinowa impreza.
I cobyś nie zmarzł w stópki na Pasterce!
kama
sylwester ;)
bogowie mieli w zwyczaju odwiedzać domy ateistów i wybijać im szyby*
Tak się działo w Świecie Dysku. W naszym...
Jezus nie jest nachalny. Chrześcijanie też nie. W przeciwieństwie do wojującego ateizmu.
Dobiega końca ostatni dzień roku liturgicznego. Za chwilę zapadnie zmrok i będzie można już śpiewać:
Padliśmy wszyscy jak liść w jesieni,
zbrodniami jak wichrem rozproszeni,
Tyś Twe oblicze zasłonił przed nami
i Tyś naszymi złamał nas zbrodniami.
(...)
Czemuż się smucisz, bolejesz srodze?
Nie bój się, nie bój, ja wyswobodzę,
Jam jest twym Panem, Ja doli twej Sprawcą,
Ja twoim Świętym, Ja Bogiem i Zbawcą.
Gdybyśmy tylko uwierzyli...
*T. Pratchett, Kolor Magii
Tak się działo w Świecie Dysku. W naszym...
Jezus nie jest nachalny. Chrześcijanie też nie. W przeciwieństwie do wojującego ateizmu.
Dobiega końca ostatni dzień roku liturgicznego. Za chwilę zapadnie zmrok i będzie można już śpiewać:
Padliśmy wszyscy jak liść w jesieni,
zbrodniami jak wichrem rozproszeni,
Tyś Twe oblicze zasłonił przed nami
i Tyś naszymi złamał nas zbrodniami.
(...)
Czemuż się smucisz, bolejesz srodze?
Nie bój się, nie bój, ja wyswobodzę,
Jam jest twym Panem, Ja doli twej Sprawcą,
Ja twoim Świętym, Ja Bogiem i Zbawcą.
Gdybyśmy tylko uwierzyli...
*T. Pratchett, Kolor Magii
piątek, 26 listopada 2010
kolbami w drzwi załomocą
"Pokój, który jest Bożym darem, jest także skutkiem wysiłków ludzi dobrej woli, instytucji krajowych i międzynarodowych, a w szczególności państw zaangażowanych w poszukiwanie rozwiązania konfliktów. Nie wolno poddawać się w obliczu braku pokoju. Pokój jest możliwy. Pokój jest konieczny. Pokój jest niezbywalnym warunkiem godnego życia człowieka i społeczeństw" (Benedykt XVI)
Obejrzałam dziś spektakl Transfer! w reż. Jana Klaty. Spektakl - to zbyt wiele powiedziane. To dwugodzinne spotkanie z historią, z prawdziwymi historiami prawdziwych ludzi. Ich życie - dziecięce, młodzieńcze - złamała wojna.
Pokój na świecie zaczyna się od pokoju w sercach. Od łagodzenia sporów, odpuszczania - choć to ja mam rację, duszenia konfliktów.
Szczęśliwi, którzy wprowadzają pokój, powiedział Ten, którego zabiła nienawiść, Ten który jest Dawcą Pokoju.
Obejrzałam dziś spektakl Transfer! w reż. Jana Klaty. Spektakl - to zbyt wiele powiedziane. To dwugodzinne spotkanie z historią, z prawdziwymi historiami prawdziwych ludzi. Ich życie - dziecięce, młodzieńcze - złamała wojna.
Pokój na świecie zaczyna się od pokoju w sercach. Od łagodzenia sporów, odpuszczania - choć to ja mam rację, duszenia konfliktów.
Szczęśliwi, którzy wprowadzają pokój, powiedział Ten, którego zabiła nienawiść, Ten który jest Dawcą Pokoju.
Subskrybuj:
Posty (Atom)